Brokatowy lakier i recenzja Essence Peel-off Basecoat


Uwielbiam shimmerowe i brokatowe wykończenie. Choć moim ulubionym kolorem jest czarny (żarówiasty czarny! ;)), to paznokcie preferuję pstrokate i świecące. Już niedługo sylwester – brokatowe paznokcie są zawsze w tym czasie w modzie, co najwyżej zmienia się kolor drobinek. Najprościej jest kupić odpowiedni lakier – bezbarwny z mnóstwem mini cekinków.





Powyżej manicure wykonany przy pomocy China Glaze Glitter Goblin ze wspomnianego już zestawu Wicked. Strasznie mi się podoba, niestety zdjęcia nie są w stanie pokazać tych pięknych zielonych i niebieskich błysków schowanych wśród dominującego pomarańczowego blasku, ach.. ;) Nałożyłam po jednej warstwie na szarym lakierze, a na serdecznym palcu – 3 porządne warstwy. Lakiery CG, choć drogie, są świetne – duża buteleczka, przyjemna aplikacja, super pigmentacja (w tym przypadku – dużo drobinek), szybko wysychają i są trwałe.

Mam jeszcze brokatowy topcoat Essence Mrs and Mr Glitter – drobinki są prześliczne, ale jak dla mnie jest ich za mało, a równomierne ich nałożenie sprawia mi trudność. Gdyby się uprzeć, to za brokatowy lakier można też uznać pełen złotego pyłku Catrice Oh my Goldness! – jedna cieniutka warstwa ma takie właściwości, dwie dają pełne krycie. Jaki widać, w mojej kolekcji nie mam zbyt wielu brokatowych lakierów – wolę sypki brokat. O jego nakładaniu na paznokcie napisze w przyszłości, dziś tylko o tym jak pójść na łatwiznę i zaoszczędzić czas :)



  

Po raz pierwszy prezentuję manicure już po jego zmyciu, a do dlatego, że chciałabym dodać także recenzję Essence ready for boarding peel off base coat. Jestem z tej bazy bardzo zadowolona, od teraz będę jej używać za każdym razem, gdy zamarzy mi się brokat na paznokciach – klasyczny zmywacz sobie z nim nie radzi tak łatwo i szybko jak opisywane cudo.



Jak to działa?

1.      Malujemy paznokcie. Buteleczka ma twardy pędzelek, nie nakłada się tak łatwo, lekko i przyjemnie jak bym chciała. Ale nie ma co za bardzo marudzić.

2.      Czekamy dziesięć minut. W tym czasie baza z zupełnie białej zmienia się na przezroczystą. Wysychanie najszybciej zachodzi przy brzegach paznokcia, przez co wygląda to jakby było niedomalowane – aż świerzbiły mnie ręce, żeby domalować poprawki na końcach i przy skorkach ;) Jestem strasznie przyzwyczajona do baz, które wysychają „od razu” – dziwnie mi z tym, że nie mogę po jej nałożeniu nakładać kolorowego lakieru, tylko muszę tyle czekać.
Jak się później przekonałam, baza nie wysycha w taki sposób jak zwykły lakier – staje się lekko gumowa i elastyczna, może się nawet leciuteńko ciągnąc podczas odrywania :)



3.      Trwałość mnie zaskoczyła. Co prawda kilka godzin po pomalowaniu paznokci brałam kąpiel i trochę się odkruszyło – widać to na zdjęciu powyżej. Już myślałam, że reszta nie przetrwa nawet następnego dnia, ale baza następne kąpiele i częste mycie rąk przetrwała bez zmian. Ostatniego, 4 dnia, opryski i starte końcówki zakryłam frenchowym paseczkiem. Trwałość gorsza niż przy Poshe, ale i tak jest super. Trzeba też wziąć pod uwagę, że jestem jedną z tych dziewczyn które w ekspresowym tempie niszczą każdy manicure i musze dokonywać cudów, żeby wytrzymał długo. Na zdjęciu – po 3 dniach, przy wskazującym palcu dodatkowo sama z ciekawości poskubałam więcej.



4.      Ponieważ baza po raz pierwszy zaczęła odstawać od paznokcia pod wpływem ciepłej wody, całkowicie usunąć ją postanowiłam po kolejnej gorącej kąpieli. Zaskoczyło mnie, jak fajnie odchodzi. Od strony macierzy paznokcia delikatnie odsuwałam ją standardowym drewnianym patyczkiem do skórek. Z niektórych paznokci odchodziła w jednym kawałku – prawdziwe peel-off! :) Z niektórych musiałam odsuwać pojedyncze fragmenty, ale też schodziła łatwo. Sprawnie usunęłam nawet kilka warstw brokatowego lakieru! Problem miałam jedynie z niektórymi końcówkami – być może to wina domalowanego tego dnia fioletowego paska. Efekt prezentuję na zdjęciu. Później pozostałości lakieru zeskrobałam do końca, częściowo pomagając sobie zmywaczem. Zastanawiałam się wcześniej, czy użycie Seche Vite nie będzie przeszkadzało, ale jak widać nie.




5.      Stan paznokci po całej zabawie oceniam na bardzo dobry. Nie zauważyłam żadnego zniszczenia wierzchniej warstwy paznokcia. Nawet było trochę lepiej, niż w przypadku używania zwykłego zmywacza, który strasznie wysusza. Na noc posmarowałam paznokcie i skórki oliwką do paznokci i olejkiem rycynowym i dzisiaj prezentują się naprawdę dobrze. 



4 komentarze:

  1. Bardzo fajny blog :) w dodatku o takiej tematyce jaką najbardziej lubię :) Dodaje Twojego bloga do blogrolla oraz staję się jego obserwatorem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę nabyć takie cudo :)

    post jak zawsze świetny.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba jednak muszę nabyć tą bazę :) zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta baza to zbawienny produkt, prawda? Szczególnie w dobie szału na brokaty :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj serdecznie na blogu cienistość.pl! Znajdziesz tutaj mnóstwo inspiracji z oryginalnymi zdobieniami paznokci. Przygotowuję videotutoriale, tematyczne serie i przeglądy trendów. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)