Konkurs "Wild thing"

Konkurs "Wild thing"


Wczoraj natrafiłam na konkurs „Wild Thing”  u Elizabeth-Harmony.





Jeszcze nigdy nie brałam udziału w takim konkursie, jednak z okazji założenia własnego bloga postanowiłam spróbować. Zabawa super :D mam tyko nadzieję, że nie zostane zdyskwalifikowana za zaciapane skórki :P Zachęcam do udziału!



Motyw przewodni „Wild Thing” skojarzył mi się z dzikim kotem i właśnie taki motyw pojawił się na moich paznokciach. W pierwszej wersji tłem zostało brązowo-złoto-zielone cieniowanie, na którym pojawił się łeb zwierzęcia, odcisk łapy i szramy od pazurów. Na palce wskazującym i środkowym dodałam dzikie oczy. Całość namalowałam bezpośrednio na paznokciach, przy pomocy pędzelków i patyczków. Jeżeli ktoś byłby ciekawy jak zdobienie powstawało – mogę o tym napisać więcej.



  

Ostatecznie jednak uznałam, że wzór jest przekombinowany i lepiej będzie wyglądał w wersji uproszczonej. Zamalowałam więc leśne kolory czarnym lakierem (jeny, nienawidzę mojego czarnego lakieru, fatalny jest – koniecznie muszę kupić nowy;)), zostawiając jedynie oczy i panterę. Takie zdobienie będę nosić tego weekendu, wyszło całkiem spoko, jestem zadowolona z efektu. Będzie super na jutrzejszą imprezę. Szkoda, że na zdjęciach wygląda trochę gorzej niż w rzeczywistości. 




Tłem do zdjęć zostało futerko mojego słitaśnego kota, tak się przymilał, że większość zdjęć wyszła strasznie rozmazana ;)




Oprócz manicure na konkurs można przygotować również makijaż. W tej dziedzinie jestem mało doświadczonym burakiem. Na co dzień mój makijaż ogranicza się do bezbarwnej pomadki ochronnej Nivea :D Uznałam mimo to, że trochę się pobawię i po raz pierwszy w życiu zrobiłam (próbowałam zrobić) makijaż w stylu kociego oka. Strasznie mi się podoba, może na jakąś imprezę też sobie taki przygotuję, na pewno będzie mi łatwiej, bo najtrudniejszy pierwszy raz właśnie mam za sobą. Nic tylko nabrać wprawy :) Zdjęcie bardzo jesienno-zimowe – przede wszystkim ze względu na minimalną ilość sensownego światła w moim pokoju i łazience. Może do wakacji poćwiczę makijaże i wtedy będę wrzucać ładniejsze foty?





Trzymajcie za mnie kciuki ;)



A na koniec piosenka w klimacie – moje ulubione zumbowe disco-afro :P YT KLIK

Generalnie dzikie afrocuban to styl taneczny którego bardzo bym chciała się kiedyś nauczyć, super jest!



Jak wykonać ombre manicure? Czyli o gradientowym cieniowaniu gąbeczką

Jak wykonać ombre manicure? Czyli o gradientowym cieniowaniu gąbeczką

AKTUALIZACJA: ten wpis jest z 2012 roku, aby zobaczyć jego aktualną i lepszą wersję kliknij 
TUTAJ
Ładniejsze zdjęcia, pomocne wskazówki, videotutoriale! 




Jeśli chcecie dowiedzieć się czym jest ombre manicure lub gradient zapraszam do lektury! Znajdziecie tu też szczegółowy tutorial, jak wykonać zdobienie takie jak to:


Dwa przykłady:


Porównanie - na kciuku gradient, na pozostałych paznokciach ombre. Krateczka wykonana dzięki stemplowaniu - płytka konad m60

Znów gradient na kciuku i zielone ombre na pozostałych paznokciach. Więcej na temat tego zdobienia - klik.


1. Klasyczny ombre manicure - czyli każdy paznokieć w innym kolorze, ale w obrębie tej samej gamy kolorystycznej.  
W internecie można znaleść wiele różnych definicji ombre manicure, ale ta najbardziej poprawna dotyczy każdego paznokcia pomalowanego w innym kolorze, w ustalonej kolejności (np. od najjaśniejszego do najciemniejszego)
Dla odróżnienia dwóch technik chciałabym zwrócić uwagę, że w ombre są używane najczęściej różne odcienie tego samego koloru, natomiast zupełnie różne kolory to cecha charakterystyczna skittels manicure (jak np. tutaj). 

 Srebrno-złote ombre. Do jego wykonania potrzebowałam pieciu różnych lakierów. Więcej na temat tego zdobienia - klik


Niebieskie ombre. Do jego wykonania użyłam tylko dwóch lakierów - mieszałam je na podkładce w różnych proporcjach i nakładałam pędzelkiem z jednej z buteleczek. Więcej na temat tego zdobienia tutaj


2. Gradient, czyli cieniowanie gąbeczką
Osoby szukacjące informacji na temat ombre manicure najczęścien mają na myśli właśnie gradient. Do jego wykonania potrzebujemy kawałka dowolnej gąbki. 


Jak wykonać takie cieniowanie?

Przygotuj wcześniej:
- mały kawałek gąbki
- basecoat, topcoat, oliwka lub krem do zabezpieczenia skórek, zmywacz do paznokci do oczyszczenia i patyczek higieniczny lub mały pędzelek
- wybrane lakiery do paznokci


Krok 1. Wybieramy odpowiednie kolory. Najoptymalniej jest wybrać 2-3 lakiery; osoby z bardzo długimi paznokciami mogą sięgnąć po więcej.

Ja wykorzystałam w tym zdobieniu następujące lakiery: niebieski Sally Hansen nr 280 Marine Scene (ale ledwo go widać), ciemny niebiesko-fioletowy China Glaze Bizarre Blurple z kolekcji Wicked, ciepły fiolet Wibo Extreme Nails i Miss Sporty w kolorze ciemnej mięty (numery się starły)



Moja inspiracja ;)


i kilka przykładów

Krok 2. Malujemy paznokcie bazą (basecoat) lub lakierową odżywką, aby zabezpieczyć paznokcie i zapewnić lepszą przyczepność lakieru. Więcej na ten temat znajdziecie w zakładce "Nail care".

Krok 3. Malujemy paznokcie lakierem bazowym. Najlepiej sprawdzi się klasyczna biel lub najjaśniejszy lakier z wybranej palety kolorów. W tym przykładzie użyłam jasnego  szaroniebieskiego Wibo Express Growth nr 353. Zazwyczaj wystarczy jedna warstwa - nie trzeba przejmować się drobnymi smugami lub prześwitami, poniważ za chwilę nałożymy warstwę cieniowania. Czekamy aż lakier podeschnie, aby nie uszkodzić jego powierzchni gąbką.


Krok 4. Cieniujemy!
Gąbkę można wykorzystać dowolną - dobrze sprawdzi się np. taka do zmywania naczyń, pocięta na mniejsze kawałki. Najładniejsze przejścia uzyskamy przy pomocy gąbeczek o małych porach, np tych do podkładu, ale ja ich używam tylko czasami.
Najłatwiej jest malować paski lakierem bezpośrednio na gąbce.  
Można też nanieść blisko siebie kilka pasków lakieru na kawałek folii czy papieru i w tak przygotowanej „palecie” zanurzać gąbeczkę.

Nadmiar lakieru polecam odcisnąć np. na kartce. Gdy poruszymy przy tym lekko gąbką dodatkowo zmieszamy ze sobą kolory i uzyskamy ładniejsze przejścia. Warto popróbować wcześniej kilka razy na podkładce, aby się upewnić, że gąbka odbija paseczki tak jak chcemy.
Wskazówka 2. Aby gąbka "wypijała" mniej lakieru, można ją wcześniej lekko zwilżyć wodą.



Krok 5. Przykładamy gąbeczkę do paznokcia. Warto zaraem lekko nią poruszać, aby rozetrzeć granice między kolorami. Czasem potrzebne są dwie warstwy dla optymalnego krycia.


Krok 6. Nakładamy topcoat lub bezbarwny lakier. Warto zdobić to od razu, zanim lakier naniesiony gąbką wyschnie – dodatkowo wygładzi to granice między kolorami, usunie bąbelki i zniweluje niedociągnięcia.






Krok 7. Czas na czyszczenie skórek zmywaczem do paznokci. Można wykorzystać patyczek kosmetyczny lub mały pędzelek zanurzone w zmywaczu - z tego korzystam najczęściej. Dla leniwych - malujemy paznokcie wieczorem, a rano, gdy wszystko porządnie wyschnie, zdrapujemy lakier ze skórek np. szczoteczką. Kiedyś często z tej metody korzystałam. 



Wskazówka:  Gąbką łatwo ubrudzić skórki – aby pomóc sobie w czyszczeniu i ochronić skórę można wcześniej posmarować okolice paznokcia oliwką lub kremem, dzieki temu lakier będzie łatwiej się zmywał.



Gotowe :) Delikatne cieniowania można uzupełnić dodatkowym, subtelnym zdobieniem. Czasem jednak, aby podkreślić jego piękno, lepiej pozostawić w prostszej formie - mi jednak bardzo trudno się powstrzymać od dorzucenia czegoś jeszcze ;) 
Tutaj dołożyłam po trzy kuleczki zwane bulionem, kawiorem lub poprostu perełkami, a na paznokcieć palca serdecznego dodatkowe kocie oczka. Ozdoby nakłada się na mokry lakier i pokrywa warstwą bezbarwnego, aby się dobrze trzymały. Więcej o wtapianiu ozdób na naturalnych paznokciach tutaj.




Więcej przykładów cieniowanego manicure mojego wykonania.




3. Marmurkowe paznokcie gąbeczką. 
Dzięki gąbeczce można też stworzyć efektowny marmurkowy wzór. Wystarczy zamoczyć gąbeczkę w lakierze i losowo "ciapać" nią po paznokciu. 
Tutaj na białym tle trochę fioletowo-różowego lakieru nakładanego gąbką, a do tego niebieski brokat i wtapiane ozdoby.




Podobało Ci się? Zobacz więcej za pomocą facebooka lub bloglovin!

Jaka baza pod lakier? Mój hit: Poshe Nail Strengthening Basecoat

Jaka baza pod lakier? Mój hit: Poshe Nail Strengthening Basecoat



Znam osoby, które rezygnują z regularnego malowania paznokci, ponieważ niszczy to płytkę paznokcia. Często aby tego uniknąć wystarczy używać bazy/odżywki pod lakier, czyli tzw. basecoat.

Co potrafi dobra baza pod lakier?
-        Chroni przed zażółceniem i przebarwieniami, nawet gdy malujemy paznokcie ciemnymi lakierami
-        Wzmacnia, usztywnia – przede wszystkim to taka dodatkowa warstwa, dzięki której paznokcie są twardsze, grubsze i nieco bardziej odporne na uszkodzenia; zazwyczaj efekt ten utrymuje się w jakimś stopniu po jej zmyciu, a paznokcie są mocniejsze i w lepszym stanie
-        Zapobiega rozdwajaniu i łamliwości paznokci
-        Przedłuża trwałość manicure – moim zdaniem baza ma na to większy wpływ niż topcoat

Przetestowałam kilka baz:

Odżywka z jedwabiem Lovely – tania, jej biały kolor bardzo mi pasował, niestety strasznie szybko zgętniała, aż do glutów których nawet rozcieńczalnik do lakieru nie uratował; szkoda, bo byłam zadowolona z jej działania – cudów nie czyniła, ale moje paznokcie były w dobrej kondycji. Już jej nie kupię, ale mogę ją polecić, choćby ze względu na cenę.
Już jej nie mam, ale można zobaczyć jej zdjęcie i opis na wizażu: klik

Preparat proteinowo-krzemowy Joko – przystępna cena, szybko wysycha, bardzo ładnie wygląda na paznokciach, ale jej działanie pozostawia wiele do życzenia – w czasie gdy jej używałam moje paznokcie zaczęły się strasznie rozdwajać! do tego zakrętka bardzo szybko pękła. Więcej jej nie kupię.
Opis na wizażu: klik

Bardzo dużo dobrego słyszałam o Eveline 8w1. Kupiłam ją i rozpoczęłam kurację zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Jednak czwartego dnia ją zmyłam i więcej do niej nie wróciłam – moje paznokcie wyglądały nienajlepiej, wystraszyłam się jej działania. Jak więc ta odżywka działa: zawiera bardzo dużo formaldehydu, który podrażnia paznokcie czym stymuluje je do obrony w postaci szybszego wzrostu, zwiększenia twardości. Większości taka kuracja służy i rezultaty są fantastyczne, jednak sporadycznie pojawiają się przypadki onycholizy wywołanej jej stosowaniem – na blogach można znaleźć wiele ostrzeżeń. Moim zdaniem można spróbować, efekty mogą być super, ale należy uważać i gdy tylko zauważymy niepokojące symptomy np. pieczenie, ból, trzeba natychmiast preparat zmyć i odstawić. I używać sporadycznie – wśród znalezionych przeze mnie negatywnych opinii każda wspominała o zniszczeniu paznokci jedynie gdy odżywka Eveline była używana przez dłuższy okres np. jako baza pod lakier. Nie planuję jej używać, ponieważ... 
Opinie na wizażu: klik

...Moim kosmetykiem wszech czasów w tej kategorii jest Poshe Nail Srengthening Basecoat. Przeczytałam o niej po raz pierwszy u Ewalucji i zapragnełam spróbować. Używam jej od niedawna, więc za dużo nie mogę na jej temat powiedzieć, ale jak na razie jestem zachwycona. Ma bardzo miły skład – bez formaldehydu, toluenu i ftalanów. Rewelacyjnie, jak żadna inna, przedłuża trwałość manicure – na tym mi bardzo zależało. Dzięki niej wygrywam walkę z rozdwajaniem się paznokci. Ogólnie paznokcie są twardsze i mocniejsze, mniej się łamią. Jak na razie jej jedyną wada jest cena… ja zapłaciłam 50 zł. Strasznie dużo, ale jak dla mnie – warto. Można ją kupić w sklepie Alpha Nail Stylist – przez najbliższy miesiąc trwa promocja i baza kosztuje tylko 38 zł.



Marzy mi się też wypróbowanie bazy Orly Bonder – ponoć fantastycznie przedłuża trwałość manicure. Kiedyś na pewno się na nią skuszę :)

W pudełku czeka na przetestowanie jeszcze baza typu peel-off Essence ready for boarding. Podzielę się opinią, gdy przygotuję posta na temat lakierów brokatowych. 
Edit: moją recenzję możecie przeczytać tutaj: KLIK. Polecam bazę, jest super! :)

Należy pamiętać, że baza którą się nakłada jak lakier ma właściwości jak lakier. Składem go bardzo przypomina, a dobroczynnych substancji jest w niej niewiele. Nie rozwiąże wszystkich problemów, nie zdziała cudów – dobrze jest wspomagać jej działanie innymi specyfikami, np. olejkami. Mimo to uważam, że nie wolno z niej rezygnować, jest niezbędna do zabezpieczenia paznokcia przed działaniem lakieru. Nie wyobrażam sobie manicure bez użycia bazy.

Jestem ciekawa – czy używacie bazy pod lakier? Jaka jest Wasza ulubiona?

A jutro – gradientowy ombre manicure :) 
Jak zrobić własne naklejki na paznokcie?

Jak zrobić własne naklejki na paznokcie?

Klasyczne naklejki do paznokci

Zestawy naklejek na paznokcie to najprostszy sposób na efektowny manicure. Wystarczy pomalować paznokcie wybranym lakierem, a gdy podeschnie – przykleić wybraną naklejkę i pokryć całość utrwalającym topcoatem.

Moje ulubione naklejki to te z kotkami. Prezentowane poniżej żółte kotki kupiłam w sklepie internetowym alphanailstylist KLIK. Niestety, co jest dosyć dziwne, jest ich w komplecie tylko 9, więc z jednym tylko opakowaniem nie jest możliwe ozdobienie kotkami wszystkich paznokci na raz. Znalazłam alternatywę – bardzo lubię manicure z akcentem na serdecznym palcu i w taki właśnie sposób wykorzystałam co było :)




Naklejki do zdobienia paznokci - tutorial krok po kroku:
1. Malujemy paznokcie bazą (np. odżywką) i lakierem kolorowym (na zdjęciach ciemny fiolet, dwie warstwy). Czekamy aż podeschnie.
2. Ściągamy naklejkę z folii i ostrożnie przenosimy na paznokieć - można palcem, można też dla wygody pomóc sobie jakimś narzędziem, np. patyczkiem do skórek lub długopisem. Delikatnie dociskamy.
3. Zabezpieczamy zdobienie warstwą bezbarwnego lakieru lub topcoatu. 
Gotowe! :)






Jak zrobić własne naklejki na paznokcie domowej roboty DIY?

Ale gdybyśmy zapragnęli własnych naklejek? Teraz, zaraz, bez wychodzenia z domu? Z wzorem, którego bezskutecznie szukaliśmy w sklepach? Nie każdy potrafi namalować piękne wzorki na własnych paznokciach, szczególnie na ręce dominującej. Całe szczęście można to uprościć – zamiast na paznokciach, namalować wzorki na folii. W ten sposób uzyskamy własne, indywidualnie dopasowane naklejki na paznokcie :D

Świetny tutorial, dzięki któremu mogłam poznać tę technikę znajdziecie na youtube: Tip: Easier To Do Nail Art Designs - [Plastic bag method ORIGINAL]

Obrazki nie mogą być zbyt cienkie – inaczej rozerwą się przy zdejmowaniu, lepiej zrobić grubsze i trochę poczekać. Gdy wyschną (minimum godzina, optymalnie doba, ale nie za długo, bo zaczną się kruszyć) wystarczy delikatnie ściągnąć je z folii i przenieść na paznokcieć. Bardzo dobrze przylegają do lekko wilgotnego lakieru (ale na tyle trwałego, że można go dotknąć opuszkiem palca nie pozostawiając śladów). Na koniec utrwalamy całość topcoatem i gotowe :D

  

Można przygotować naklejki–literki:




Palmy i delfiny:


  

lub kwiatki:






Moje dzisiejsze zdobienie jest zainspirowane znalezionym w Internecie dziełem innej dziewczyny i kwiatkami, które podarował mi mój Ukochany.

Jak przygotowałam ten wzór?

- Pomalowałam paznokcie bazą (Poshe Nail Strengthening Basecoat), jedną cieniutką warstwą białego lakieru i dwiema warstwami lakieru Miss Sporty (uwielbiam ten lakier, ma piękne shimmerowe wykończenie i ślicznie opalizuje na różowo i zielono).

- Naklejki z kwiatkami przygotowałam zgodnie z tutorialem z YT. Lakierem Wibo Extreme Nails nr 421 namalowałam płatki kwiatków, na środek naniosłam kropelkę białego lakieru i rozsmarowałam ją delikatnie wykałaczką i pędzelkiem ozdobiłam złotym brokatem (można też wykorzystać złoty lakier).

- Naklejki utrwaliłam lakierem Wibo fluo top coat – nadaje piękną fioletową poświatę (podobny efekt stwarza Essence glowing in the dark topper, który wbrew nazwie nie świeci w ciemności, a jedynie w ultrafiolecie – testowałam ;))
- Na koniec standardowo pokryłam całość jedną warstwą Seche Vite Fast drying topcoat :)



Jak Wam się podoba?
Wybaczcie jakoś niektórych zdjęć - nie zawsze mam dostęp do aparatu, a możliwości mojego telefonu nie są imponujące. Trochę też się niecierpliwiłam i nie mogłam doczekać, aż zamieszcze pierwszy, sensowny post ;)

Start!

W malowanie paznokci bawię się od maja 2012. Od dziecka uwielbiałam wszelkie zajęcia plastyczne, dla mnie to świetny sposób na relaks i odpoczynek. Choć moim ulubionym kolorem jest czarny (żarówiasty czarny!) jest we mnie upodobanie do pstrokacizny. Aby nie razić przesadnie kolorowym makijażem skierowałam swój zapał w stronę zdobienia paznokci. I jak to z malowaniem – wciągnęłam się. Dużo czasu poświęciłam na wyszukiwanie różnych metod tworzenia wzorków, kompletowaniu lakierów i akcesoriów, a także zbieraniu zdjęć inspirujących zdobień. 
Moje paznokcie pokazuję każdemu kto się nawinie, chętnie opowiadam jak przygotowałam dany manicure. Jednak cierpliwość moich bliskich i ich chęć słuchania na ten temat ma swoje granice - stąd pomysł na bloga. A także: uważam, że  regularne tworzenie notek wiele mnie nauczy w zakresie manicure (chciałabym podszkolić zarówno samą technikę malowania jak i przygotowywanie zdjęć i redagowanie własnej strony internetowej), pozazdrościłam innym blogerkom wspaniałych stron i z założenia umożliwi to także  prezentowanie moich osiągnięć osobom, z którymi nie mam kontaktu na co dzień (serdeczne pozdrowienia dla N.). Ogromnie się cieszę też, że dzięki temu projektowi mogę dołączyć do wspaniałej społeczności lakieromaniaczek :D


O ile jeszcze udaje mi się znaleźć rozmówców dla różnych paznokciowych pogaduszek, to jakoś nikt nie czuję potrzeby zrozumienia jak "należy" pielęgnować włosy. Jakiś czas temu dokonałam w tej dziedzinie wielkiej włosowej rewolucji – ofiarami były przede wszystkim dotychczas używane szampony. Jestem zachwycona efektami, wpadłam w szał kupowania nowych specyfików do włosów i zbierania informacji na ten temat. Niestety, nikt za bardzo nie stara się zrozumieć tego, jakie to nowe podejście jest fantastyczne i nie mam komu o tym spamować, więc chciałabym wysłać moją skromną wiedzę w blogowy eter. 
Aktualizacja: po przemyśleniu sprawy postanowiłam zrezygnować z poruszania tematów "włosowych" i pozostać wyłącznie przy wątkach "paznokciowych" :)


Niech tylko wróci do mnie mój aparat, to wystartuję z pierwszą notką :)

Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger