Bakterie na paznokciach! :D

Bakterie na paznokciach! :D

Zdobienie paznokci nie jest moim jedynym hobby. Ba, zdecydowanie nie jest najważniejszym. Palma pierwszeństwa w kategorii moich zainteresowań należy się biotechnologii i naukom przyrodniczym. Teraz co prawda już nie traktuję tego jako hobby tak jaki kiedyś, ponieważ spełniło się moje marzenie i aktualnie jest z tym związana moja praca :D Parę lat temu oddałam serce tańcom latynoamerykańskim i zumbie, a do tego lubię gotować i łazić po górach i lasach. Zawsze też lubiłam malować, rysować i bawić się w różne plastyczne zabawy – stąd moje zainteresowanie zdobieniem paznokci. 



W ramach ostatniego, siódmego tygodnia projektu „Hobby” przedstawię dwa zdobienia, dzisiaj inspiracja „biotechnologiczna”, a niebawem „leśna” :)



  
 

Tło to „Mglista poświata” z „blogerskiej” serii Wibo Gellike. Swoją recenzję zamieściłam przed chwilą w osobnym poście. Bakterie namalowałam zielonymi farbkami akrylowymi i czarnym linerem. Uśmiechy obowiązkowe! Jak byłam na studiach, to często moje notatki ozdabiałam takimi wesołymi bakteriami :) Na wierzch topcoat Poshe i jedna warstwa Essence Glowing in the dark Topper. Rzeczywiście pięknie świeci w świetle UV!



Wibo Gel like "Mglista poświata"

Wibo Gel like "Mglista poświata"



Rzadko narzekam na jakiś lakier, zazwyczaj sięgam po sprawdzone produkty, a do pozostałych nie mam zbyt dużych wymagań. Takiego ogromnego rozczarowania jednak się nie spodziewałam, a tym bardziej po produkcie mojej ulubionej marki. Mowa o lakierze z najnowszej kolekcji Gel Like.

Seria powstała we współpracy z blogerkami, co dla mnie jest genialnym pomysłem! Gratulacje dla pomysłodawcy! Szkoda tylko, że realizacja projektu już nie jest taka fantastyczna…

Bardzo podobało mi się, że będę mogła mieć lakier, którego kolor wybrała osoba, której posty regularnie czytam. Nie mogłam się doczekać aż pojawią się w Rossmannach, kilka kolorów to moje ideały, w sklepie spodobały mi się kolejne. Na początek kupiłam dwa sygnowane podpisem Miratell, dzisiaj przedstawię jeden z nich. „Mglista poświata” ma nie tylko uroczą nazwę, ale i kolor. Wydaję się być biały, ale w rzeczywistości to bardzo jaśniutka zieleń. Doskonała jako tło do zdobień! Już sobie wyobrażałam te urocze wiosenne kwiatuszki na jej tle :) W mojej ulubionej buteleczce w kształcie prostopadłościaniu można dostrzec delikatny, wielotonowy shimmer, jednak ten blask na paznokciu jest ledwo zauważalny, bardzo subtelny, co w sumie mnie cieszy.

Niestety zachwyty kończą się wraz z rozpoczęciem malowania. Tyle mi się nie podoba, że aż nie wiem od czego zacząć… Staram się nakładać cieniutkie warstwy, tutaj jednak było to niemożliwe. Lakier był niewygodnie gęsty, nierówno rozkładał się na płytce, smużył i ciągnąl się. Ale nawet grube warstwy nie kryją najlepiej, potrzebowałam aż trzech. Chyba to miał być ten efekt „Gel like” – koszmarnie gruba warstwa emalii na paznokciach.. Początkowo nie zrażało mnie to, w końcu to jasny lakier, ma prawo kiepsko kryć. Smugi i nierówności uniewidoczniłam kolorowym zdobieniem. Nałożyłam Seche vite i wróciłam do komputera. Jakież było moje zaskoczenie, gdy mimo wspomnianego przyspieszacza wysychania po pół godzinie (a zazwyczaj czekam maksymalnie 10 minut) zniszczyłam pracowicie wykonany manicure! Lakier wydawał się wciąż mokry! Ponieważ zachowywał się jak „glut” podczas aplikacji spodziewałam się, że ma właściwości szybkoschnącego produktu, a tu totalna porażka. Zastyga aż za szybko, ale schnie wieczność!

Przed drugim użyciem pomyślałam też o dodaniu paru kropel rozcieńczalnika do lakieru. Nieco poprawiło to konsystencję, lakier łatwej się rozprowadza, choć wciąż smuży. Trzy warstwy to zdecydowanie za mało, nie były w stanie dobrze pokryć powierzchnię paznokcia. Wysechł też szybciej, tym razem nie było problemów, ale może to być również zasługa innego topcoatu (zaczęłam używać Poshe).

Tak się wszystkie dziewczyny w środowisku blogerskim cieszyły i nakręcały, a tu taka klapa… Zaczęłam ogromnie żałować wydanych pieniędzy, ale kolory tak kusiły! Całe szczęście „Roziskrzone niebo” od Miratell spisuję się nieco lepiej, dałam także szansę uroczej „Mary Rose” – czeka w szufladzie na wypróbowanie. Jeżeli jednak żaden kolor Was nie zachwyca lub znalazłyście ich odpowiednik w innej kolekcji (ja mam u siebie Wibo Express Growth przypominający kolorem „Miętowy sorbet”, a już po zakupie znalazłam odpowiednik „Mary Rose” z Lovely!) to moim zdaniem lepiej sobie odpuścić, szkoda nerwów i rozczarowań przy aplikacji. W porównaniu do innych produktów Wibo lakiery „Gel like” są zwyczajnie słabe.



„Mglista poświata” stanowiła tło w zdobieniu ze smoczym owocem – zdjęcia można zobaczyć tutaj.

Dzisiaj przedstawiam też w osobnym poście kolejne zdobienie w którym wykorzystałam ten lakier - bakteryjne paznokcie ;)

Srebrno-złote ombre

Srebrno-złote ombre


Kiedyś obiecywałam, że przygotuję srebrno-złote ombre. Oto i jest! :)




Wykorzystane lakiery to:
-        Srebrny Wibo Express Growth
-        Platynowy Wibo Glamour Nails nr 5
-        Jasno-złoty Essence Twilight Breaking Down part 2 nr 04 A Piece of Forever
-        Ciemno-złoty Catrice nr 910 Oh My Goldness
-        Miedziany bezimienny “dzbanuszek” z allegro
Ombre posłużyło jako tło do kwiatowego zdobienia, które przedstawię niebawem.



Ogniste paznokcie Katniss z "Igrzysk śmierci"

Ogniste paznokcie Katniss z "Igrzysk śmierci"


Kilka miesięcy temu przeczytałam powieść „Igrzyska śmierci”. Bardzo mi się spodobała, wciągnęłam się w jej klimat i postanowiłam przygotować zdobienie nawiązujące do płomieni w stylizacji głównej bohaterki. Teraz dużo osób maluje paznokcie inspirując się książkami, postanowiłam dołączyć do tego trendu i opublikować dzisiaj zdjęcie tego zdobienia, choć poza projektami :) Jak Wam się podoba?



Tło to szary i czarny lakier nakładany gąbką (chciałam, aby przypominało to trochę dym;)) uzupełniony czarnym brokatem. Płomienie to lakiery i sypki brokat w kolorach żółtym, pomarańczowym i czerwonym.
Wyraźnie widać też, jak bardzo zmieniły się moje paznokcie od tamtego czasu, lubię wracać do starych zdjęć i obserwować różnice ;)

Podsumowanie projektu „Kontynenty”: Morza i oceany :)

Podsumowanie projektu „Kontynenty”: Morza i oceany :)


Dzisiaj czas na podsumowanie projektu „Kontynenty”. Tym razem w poście na zakończenie nie będę przedstawiać wszystkich zdobień – zamiast tego zapraszam do nowej zakładki „Projekty” :)
Postanowiłam znowu urządzić sobie dodatkowy, ósmy tydzień uzupełniający – tematem przewodnim są „Morza i oceany”. Nie ma co dużo pisać – zapraszam do oglądania zdjęć :)



Lakierem tła jest przepiękny Wibo Express Growth nr 355. Wydaje mi się, że ma wykończenie foliowe. Schnie błyskawicznie, bardzo dobrze kryje – ja nałożyłam dwie warstwy, ale na poniższych zdjęciach dla porównania na paznokciu palca serdecznego jest tylko jedna. Później domalowałam także i tam drugą warstwę i posypałam mieszanką sypkiego brokatu w dwóch odcieniach niebieskiego. Jeny, jak mi się końcowy efekt spodobał!! Na pozostałe paznokcie nałożyłam naklejki „rybki” ze sklepu Alphanailsstylist i ozdobiłam jedną warstwą brokatowego topu Essence nr 13 Mrs and Mr Glitter.

  

 



Jak Wam się podoba?
Przesyłam podziękowania dla Mixoflife za zorganizowanie projektu :)
Wszystkie prace uczestniczek zostały zebrane TUTAJ.


Zapraszam też do kwiatowego projektu Lavender "W kolorach wiosny"! :D




Różyczki inspirowane klimatem książek Jane Austen

Różyczki inspirowane klimatem książek Jane Austen


Tematem przewodnim szóstego tygodnia projektu „Hobby” są książki. Ja najczęściej sięgam po fantastykę, ale czasem czytam też coś bardziej klasycznego. W tym miesiącu towarzyszą mi powieści Jane Austen, przeczytałam już „Dumę i uprzedzenie” oraz „Rozważną i romantyczną”, teraz jestem w połowie „Emmy”. Bardzo podoba mi się klimat jaki tworzą, stały się moją inspiracją do zdobienia, które przestawiam dzisiaj.

 




Tło to biały lakier Lovely. Różyczki to ciapki i zawijasy malowane dwoma lakierami Wibo – przykładowy tutorial możecie zobaczyć tu. Listki domalowałam zieloną farbką akrylową. Gdy całość porządnie wyschła, dorzuciłam literki metodą gazetową – przykładowy tutorial tu.
Strasznie mi się spodobały takie różyczki, proste i prześliczne! Na pewno pojawią się jeszcze nie raz :D

Więcej informacji na temat projektu „Hobby” znajdziecie w nowej zakładce „Projekty” :)


ZUMBA nails! Plus marmurkowe tło na szybko

ZUMBA nails! Plus marmurkowe tło na szybko



Sportem, któremu zaprzedałam duszę jest ZUMBA fitness :D To oczywiste, że taki motyw zagości na moich paznokciach, gdy nastanie piąty, sportowy tydzień w projekcie Hobby :) To zdobienie zrobiłam na czwartkowe zajęcia z zumby i piątkową zumbową imprezę :)



Lakier podkładowy to Catrice Ultimate Nail Lacquer nr 800 Heavy Metallilac – cudowny, ma świetną nazwę i kolor z tych, które lubię najbardziej :D Wcześniej marudziłam na pędzelek w lakierach Catrice, ale tym raze używało się go świetnie, lakier dobrze się rozprowadza, dobrze kryje i szybko wysycha. Zdjęcie jest niewyraźne, ponieważ tylko w ten sposób umiałam moim aparatem uchwycić kolor – nie chciałam, żeby zniknęły te najpiękniejsze ciepłe tony. To śliczna, shimmerowa fioletowa baza opalizująca na różowo. Bardzo intensywny kolor, takie lubię :D



Marmurkowy wzór wykonałam korzystając z „saran wrap method” czyli wykorzystując folię spożywczą. Super szybka i super prosta metoda! :D kawałek luźno zwiniętej foli spożywczej moczy się w plamie lakieru (u mnie był do biały Lovely, ponieważ nałożyła się cieniutka warstwa wyszedł pięknie liliowy) i odciska nadmiar na kartce. Potem wystarczy już krótkie „pac, pac” po paznokciu i gotowe. 
Logo zumby domalowałam białym lakierem i fioletową farbką akrylową. 



Już kiedyś robiłam zumbowe zdobienie - fotkę możecie zobaczyć w tym poście
Więcej prac z projektu Hobby możecie zobaczyć tutaj.

Jaką odżywkę do paznokci wybrać?

Jaką odżywkę do paznokci wybrać?


Którą odżywkę do paznokci wybrać? Czasem wydaje mi się, że wszystkie są takie same, ale z drugiej strony – jednak każde są reklamowane jako cudo na inne przypadłości i różne na poszczególne z nich paznokcie reagują. Ja nie jestem pewna, czy odnalazłam swój ideał. Mam ulubieńców, ale po jakimś czasie nie działają już tak cudownie, jak na początku. Szukałam polecanych w Internecie, ale ich działanie jest sprawą indywidualną i nie wiadomo, kogo słuchać. Trzeba samodzielnie testować i kombinować.

Moją pierwszą była odżywka z Lovely, używałam jej do czasu aż totalnie zgluciała, spora część wylądowała przez to w koszu. Następna była odżywka z JOKO – „preparat proteinowo-krzemowy, wzmocnienie i odbudowa”. U mnie się nie sprawdziła – to gdy jej używałam zaczęły się moje problemy z rozdwajaniem się paznokci. Bazę pod lakier zmieniłam na Poshe Nails Strengthening Basecoat, wydawało mi się, lepszą. Na początku fantastycznie, ale po jakimś czasie rozdwojenia wróciły, potem zniknęły, potem wróciły i tak ciągle.. Cały czas bardzo ją lubię, ale to za mało.

Zbawieniem dla mnie są wszelkiego rodzaju olejki – cudownie działają. Ale żeby z nich korzystać w pełni, muszę robić przerwy w malowaniu. A to bez sensu, bo wiem, że gdy przestanę malować to paznokcie nie będą potrzebowały cudowania z olejkami i odżywkami – to od malowania i zmywania u mnie się niszczą i rozdwajają, bez tego były zdrowe, choć brzydkie ;) Takie błędne koło się z tego robi. Już chciałam się pogodzić z myślą, że u mnie malowanie równa się rozdwojenia, ale przypadkiem znalazłam swój sposób.

Już nie szukam jedynej, cudownej, doskonałej i idealnej bazy pod lakier! :D Jakiś czas temu sięgnęłam po bazę z JOKO, jednorazowo, w sumie nie wiem czemu. Stan paznokci się poprawił! Zastanawiałam się – jakim cudem? Przecież to był bubel? Zaczęłam z niej korzystać częściej, a wtedy cudowny efekt osłabł. Zmieniłam więc bazę na inną – znów było super :)
Mój wniosek: Tak jak nie można w kółko jeść tego samego, tak nie można „karmić” paznokci ciągle tą samą odżywką. Dlatego co kilka „malowań” zmieniam bazę, czasem nawet za każdym razem. Czasem na poszczególne paznokcie kładę różne specyfiki jednocześnie. To mój sposób na zdrowsze paznokcie i brak rozdwojeń! U mnie działa! :D


Idealnych paznokietków wciąż nie mam, ale jest coraz lepiej, więc jestem spokojna i cierpliwa :)
Myślę, że powinnam mój zestaw baz i odżywek powiększyć, aby długo cieszyć się takimi ładnymi i zdrowymi paznokciami :) Jak na razie z typowym odżywek mam Nail strengthening Poshe, Eveline 8w1 i JOKO; bazy to: Orly Bonder i Essencepeel-off. Chciałabym dokupić jeszcze 2-3 „odżywkowe” preparaty. Mam już kilka pomysłów, np. Killys witaminowa bomba i którąś z odżywek z Colour Alike (chyba Barbra Pro z olejkiem lawendowym). Może coś (taniego!) polecacie? :)
Kolorowe moro i witrażowe paznokcie - "Europa", z projektu "Kontynenty"

Kolorowe moro i witrażowe paznokcie - "Europa", z projektu "Kontynenty"


Podróżując po Europie i zwiedzając europejskie miasta najczęściej ogląda się kościoły. Nic to dziwnego, religia chrześcijańska to jeden z najważniejszych elementów europejskiej kultury. Ja osobiście wolę oglądać góry i lasy, ale doceniam piękno wystroju wielu kościołów. Najbardziej zachwycająco wyglądają kolorowe witraże – to moja inspiracja dla zdobienia z tygodnia siódmego projektu „Kontynenty”. Więcej prac z projektu zobaczycie TUTAJ.



Dzisiaj przestawiam kolorowe „moro” na czarnym tle. Podobne zdobienie już kiedyś widziałam w Internecie i bardzo mi się spodobało. Musiałam skompletować pełen zestaw kolorystyczny, ale oto jest :) Dziwny produkt, na początku strasznie się głowiłam, jak go wykorzystać i niestety sięgam po dopiero teraz po raz pierwszy. Przypominało mi trochę zdrapaną ze ściany farbę ;)


Czarne tło to lakier Miss Sporty. Na jeszcze mokrą warstwę kładłam różne kawałeczki moro – metodą „wtapiania ozdób”. Całość przykryłam zwykłym bezbarwnym lakierem (Lovely) aby się lepiej trzymało. Na wierzch dodatkowo Seche Vite.



W najbliższym czasie zamieszczę podsumowujący post z zestawieniem wszystkich zdobień z „Projektu Kontynenty” wraz z dodatkowym mani na zakończenie :) 

Aktualizacja: Moro zmywa się zaskakująco łatwo - rozpuszcza się wraz z lakierem pod wpływem zmywacza (używałam różowej Isany)! :D częściej muszę wykorzystywać je do zdobień, skoro tak przyjemnie schodzi.

Japan style nails - tydzień 6 projektu "Kontynenty", Azja

Japan style nails - tydzień 6 projektu "Kontynenty", Azja


Dla mnie paznokciowe zdobienie inspirowane Azją nie może nie nawiązywać do stylu wywodzącego się z Japonii. Słodko i „na bogato”, z mnóstwem wtopień. Obowiązkowo kotek! :D

Źródła: 1 2 3 4


Moja interpretacja stylu wydaje się skromniejsza niż przedstawione wyżej zdjęcia, ale przynajmniej nie utrudniała codziennego funkcjonowania. To zdobienie już dawno, dawno miałam w planach, ale jak zapisałam się do projektu „Kontynenty” postanowiłam jego wykonanie odłożyć w czasie. Postawiłam na jasny róż i akcentami w ciemniejszym odcieniu różu/fioletu i czarny. Oto i jest, w sam raz na azjatycki tydzień :)



Wybaczcie słabą jakość - miałam dużo pracy i mało czasu na zajęcie się paznokciami i blogiem. Stąd też takie opóźnienia. 
Baza to lakier Wibo Your Fantasy nr 35. Jasnoróżowy, z delikatnym shimmerem w kolorze ciemniejszego różu/fioletu. Drobinki na paznokciu wyglądają bardzo subtelnie, zmienia się to w zależności od światła, czasem zupełnie znikają. Tutaj nałożyłam dwie warstwy, drugą za każdym razem bezpośrednio przed doczepianiem ozdób. Uwielbiam ten lakier!

Ozdoby na paznokciach:

·         Kciuk: Kotek!! Prześliczny koteczek, szary z czarnymi pręgami, białymi policzkami i słodkim różowym noskiem. Ozdoba z fimo, zamówiona na alphanailstylist. Są jeszcze inne kolory, ja mam także brązowe. O jeny jak mi się podobają, wyglądają na paznokciach lepiej niż się spodziewałam :D bałam się, że będzie na moich paznokciach za bardzo odstawać i od razu go zerwę, ale trzyma się dzielnie już trzeci dzień mimo intensywnej pracy :) cieszę się, że dodałam obok różowe, półprzezroczyste, błyszczące serduszka – całość tak mi się podoba, że nie mogę przestać na te urocze kotki patrzeć. Cudowność! Udało mi się poddać je recyklingowi – nie ucierpiały od zmywacza więc odłożę je do ponownego wykorzystania :D

·         Wskazujący: Czarne kokardki stempelkowe, z płytki Konad M3. W tym tygodniu mam sporo pracy i mało czasu, chciałam żeby zdobienie przetrwało jak najdłużej – na tym paznokciu najszybciej pojawiają się odpryski, dlatego „wzmocniłam” lakier na końcówce odrobiną różowego brokatu.

·         Środkowy: Słodkie serduszka, z takiego jakby materiału (gdy kilka zerwałam przy pracy, to zostały postrzępione niteczki), różowe opalizujące na zielono. Dostałam kiedyś jako gratis do zamówienia. Ślicznie się błyszczą i łatwo nakładają. Całość uzupełniają czarne kropeczki różnej wielkości, wykonane przy pomocy „sondy”. Zaraz po kotkach zdobienie z tego paznokcia podoba mi się najbardziej.

·         Serdeczny: Serduszko z czarnego bulionu z różową, błyszczącą trawką w środku. Trochę to serduszko krzywe, ale jak na mój pierwszy raz jest ok dla mnie :) Następnym razem wezmę drobniejszy bulion i lepszej jakości, bo tutaj kuleczki są różnej wielkości.

·         Mały: Fioletowa półperełka, fioletowa łezka, czarny brokat. Miało to wyglądać inaczej, ale jakoś tak wyszło.. Najmniej mi się podoba, ale przy wspaniałości kotków i serduszek nie zwracam w sumie na to uwagi.
O nakładaniu takich ozdób na paznokcie pisałam tutaj.

Na koniec całość pokryłam jak zwykle topem Seche vite. Została mi resztka, byłam taka zajęta wygrzebywaniem pozostałości z dna butelki, że zapomniałam, że zgęstniał i powinnam go wcześniej rozcieńczyć.. Przez co niestety zepsuł mi zdobienie i koszmarnie ściągnął wierzchnią warstwę lakieru przy skórkach. Z daleka tego nie widać (bo to ozdoby przyciągają wzrok;)), ale na fotkach wygląda to słabo, wybaczcie.

Więcej prac z projektu kontynenty zobaczycie tutaj, zapraszam :)

Wielkanocne króliczki

Wielkanocne króliczki

Zapraszam na spotkanie z Wielkanocnymi króliczkami.
Zdobienie w klimacie wiosennym, choć kusiło wykonanie wersji zimowej - fioletowe tło można potraktować jako coś pośredniego ;)
  


Tło to „Roziskrzone niebo” od Miratell z „blogerskiej” serii Wibo Gel like. Zdecydowanie lepszy od „Mglistej poświaty” – całe szczęście, bo kolor jest cudowny :) jest w cieplejszym odcieniu niż na zdjęciach – mój aparat uparcie zjada fioletowe tony. Aplikacja nie jest idealna, ale nie jest źle. Tutaj dwie warstwy. Wysychanie standardowe. Tylko końcówki szybko się starły.
Wcześniej „Mglista poświata” strasznie zraziła mnie do lakierów z tej limitowanki, ale teraz nie mam już o nich takiej złej opinii, być może skuszę się nawet na kolejny – podoba mi się też „Mary Rose”.
Króliczki i kwiatuszki namalowane farbką akrylową. Różowe akcent to Wibo Your Fantasy nr 35.
Na prawej ręce same kwiatuszki – prostsza wersja :)






Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger