Stokrotki na Żabiance

Stokrotki na Żabiance


Jako rodowita mieszkanka okolic Trójmiasta bardzo ucieszyłam się, że Colour Alike wprowadza serię lakierów inspirowaną miastem Gdańsk. Oczywiście musiałam mieć kilka z nich :D
Na pierwszy ogień trafił lakier Gdańsk – Żabianka, GDN 485. To groszkowa zieleń o prawie że kremowym wykończeniu. Jak się uprzeć, to można się doszukać delikatnego shimmeru, ale ledwo to widać, za to całość wspaniale błyszczy. Lakier bardzo dobrej jakości, na zdjęciu dwie warstwy. Teraz za każdym razem, gdy jestem na Żabiance (dzielnica Gdańska), mam w głowie ten kolor :D


Do takiego wiosennego koloru pasuje wiosenne zdobienie – zdecydowałam się na proste, kropkowe stokrotki. Bardzo jestem zadowolona z tego, że obok dużych kwiatków domalowałam też malutkie – bardzo mi się to podoba.



 

Czy Wy też widzicie jajka sadzone? :P


Neony na wielkie show

Neony na wielkie show

 Od jakiegoś czasu marzył mi się neonowy żółty lakier, jak szkolny zakreślacz ^^ Padło na Flormar, który przedstawiam dzisiaj.
Czy też zwróciliście uwagę, że żółty w serii "neonowej" Flormaru jest mało żarówiasty, za to ten skaczący do oczu i świecący jest poza tą kolekcją? xD nie jestem w stanie tego zrozumieć..




Aby podbić kolor postanowiłam nałożyć biały lakier pod spód. Niestety mój biały zgęstniał i zaczął smużyć, przez co musiałam nałożyć trzy grubsze warstwy neonu, żeby te smugi zakryć. A że byłam wtedy poza domem, nic więcej nie mogłam zrobić i przez to nie wiem, jak z właściwym kryciem. Sam Flormar jest dosyć gęsty. Nie sprawia problemów, ale i tak średnio mi to pasuje, bo wolę rzadkie lakiery. 



Dodałam czarne wzorki z płytki Konad m71. Trochę wyszłam z wprawy, ale ten kwiatowo-koronkowy deseń tak mi się podoba, że i tak jestem zachwycona ;)






Gdzieś kiedyś przeczytałam, że neony najmodniejsze są w macie, dlatego następnego dnia postanowiłam dołożyć matujący top. Skubany rozmazał mi wzorki! zupełnie się tego nie spodziewałam – przecież minęła doba między stemplowaniem a domalowaniem topu :/

Nie da się jednak ukryć, że taki matowy neon wygląda bardzo fajnie, chętnie spróbuję z innymi kolorami :)



Colour Alike Green Go i żonkile

Colour Alike Green Go i żonkile

Dzisiaj przedstawiam wspaniały Colour Alike “Green Go”. Na zdjęciu dwie warstwy plus top. Kombinowałam ze światłem i ustawieniami bieli, aby jak najlepiej pokazać kolor i właściwości lakieru – odcień znacznie się zmienia w zależności od oświetlenia i ułożenia dłoni. Zachwycił mnie, gdy zobaczyłam świetną recenzję u Kleopatre – klik i został moim „must have”. Zdziwiłam się nieco, gdy w trakcie zakupów zobaczyłam zdjęcie prezentujące kolor na stronie producenta (klik) – zupełnie nie oddaje tego, jak lakier wygląda w rzeczywistości! Cieszę się jednak, że Colour Alike przywróciło serię Chlorofile z której to cudo pochodzi i że wreszcie do mnie trafił :D Uwielbiam nietypowe lakiery!




Pierwsze wrażenie może być rozczarowujące – w buteleczce jest to chłodna, przybrudzona mięta. Gdyby nie dziwny, jakby różowy poblask, mogłaby się kojarzyć z miętą od Miss Sporty, którą pokazywałam tutaj.


Ale nabiera tego czegoś w odpowiednim świetle – przepięknie błyszczy się na zielono – wspaniały odcień, zwraca uwagę i nadaję trochę ciepła całości, wydaje się mieć nieco złotawych tonów. 


Zdarza mi się takie oryginalne lakiery od czasu do czasu ponosić solo, ale to przede wszystkim dlatego, że trudno jest je ozdobić, tak aby nie zgubić ich piękna pod nadmiarem dodatków. W tym wypadku po jednym dniu dodałam malowane żonkile.





Muszki owocówki

Muszki owocówki


 Dzisiaj na moich paznokciach królują wesołe muszki owocówki :D Już po ich namalowaniu przyszło mi do głowy, że trochę pasują do trwającego od kilku tygodni projektu „Owoce” :P
Wiem, że zazwyczaj słabo się kojarzą, ale Drosophila melanogaster jest ważnym organizmem modelowym w biologii, szczególnie w genetyce i odegrała ważną rolę w opracowywaniu chromosomowej teorii dziedziczności :) Hodowałam je na ćwiczeniach z genetyki, bardzo fajne doświadczenie :D Najciekawsze były różne odmiany muszek – o oczach białych, pomarańczowych lub brązowych, „skaczące” o zdeformowanych skrzydełkach lub takie o ciemniejszym ciele. Nawet takie małe paskudztwo potrafi być bardzo interesujące :D



Tło to biały lakier Sensique (3 warstwy, cholerstwo strasznie smuży). Czarnym lakierem do zdobień namalowałam głowy i odwłoki muszek. Nie odwzorowywałam paskowego deseniu – chciałabym, żeby zdobienie było bardziej graficzne i pozbawione zbędnych detali. Jako oczy wykorzystałam kuleczki czerwonego bulionu i czerwone cyrkonie (czy wiecie, że muszki owocówki mają czerwone oczy?;)). Perłową farbką akrylową domalowałam skrzydełka, których kontury i zarysy „żyłek” podkreśliłam czarnym lakierem. Całość utrwaliłam Poshe (niestety skubany rozmazał czerwony barwnik z kuleczek:/).
Jak Wam się podobają? :)






Gładki piasek

Gładki piasek


Zdobienie, które chciałabym dzisiaj pokazać powstało właściwie tylko w ramach eksperymentu, jeszcze tego samego dnia dopadł je zmywacz. Ale wyniki są zadowalające i mam nadzieję, że także Wam wydadzą się ciekawe.





Wzorki na piasku
Niedawno pokazywałam piaskowy lakier Lovely Baltic Sand ozdobiony czarnymi paseczkami – klik. Próba malowania na nim wzorków wyszła pozytywnie, paseczki nie były takie równe jak na „kremie”, ale wyglądały fajne. Gdy zdobienie zaczęło mi się nudzić spróbowałam dodać trochę plamek naśladujących kwiatki – piaskowa faktura nadaje im ciekawego charakteru, gdyby się przyłożyć i może zmienić kolory, to wyglądałoby super :) Większość blogów ogarnął piaskowy szał, ale lakieromaniaczki prezentują fakturowe zabawki przede wszystkim solo. Może czas bardziej poszaleć ze zdobieniami? :P :D Chętnie zobaczyłabym Wasze propozycje :D

Gładki piasek lepszy niz brokatowy lakier
Później nałożyłam top Poshe. Jedna warstwa nie zakryła w pełni piaskowej faktury, ale wyraźnie złagodziła chropowatość. Za to lakier zaczął się błyszczeć jak szalony :D wiele piasków ma przepiękne drobinki, ale nie zmywają się tak strasznie jak brokaty. Można je z powodzeniem używać na przykład na karnawałowe imprezy :D Nawet jeśli ktoś nie lubi ich wykończenia, to może zwróci uwagę na fajny błysk bądź kolor i to wykorzysta :)
Lovely Baltic Sand zmywał się bardzo dobrze, odrobinkę gorzej niż krem, ale wciąż dość łatwo. Polecam :)


Jolly Jewels

Jolly Jewels



Wreszcie w moje łapki trafiły lakiery Golden Rose Jolly Jewels! :D Są przepiękne, nie mogłam się napatrzeć :D Już od dawna są na mojej whishliście, ale całkiem sporo ich chciałam, przez co żeby nie zbankrutować totalnie musiałam zaczekać z zakupami na bardziej sprzyjający moment. O jeny, jak mi się te świecidełka podobają :) Nie dość, że brokaty same w sobie są śliczne, to nawet buteleczka jest super – w fajnym, prostokątnym kształcie, z błyszczącą metalicznie zakrętką :) Nie mogłam przestać ich macać i oglądać ;D
Jolly Jewels wraz z jednym lakierem futrzasto-piórkowym Impression nr 12 i jednym Rich Color nr 44 zamówiłam w sklepie goldenrose-styl.pl. Jestem bardzo zadowolona z zakupów :D Nie dość, że dzięki promocji skorzystałam z darmowej wysyłki, paczka przyszła bardzo szybko, to jeszcze dostałam cały zestaw gratisów, który pokazuję na zdjęciu niżej.



Moja mama w zeszłym tygodniu po raz pierwszy wykazała zainteresowanie zdobieniem paznokci :P Ale wygląda na to, że szybko się wciągnęła – razem oglądałyśmy Jolly Jewels i po raz pierwszy użyłam ich właśnie na jej paznokciach. Na stopy wybrała niebieski nr 107, a na dłoniach znalazł się złoty nr 103. Przy okazji rozpoczęłyśmy program odnowy jej paznokci – trzymamy kciuki, żeby za jakiś czas też mogła pochwalić się pięknymi pazurkami, a nam przypadnie oglądać kolejna  paznokciową przemianę ;)




Golden Rose Jolly Jewels nr 103 to bezbarwna baza z mnóstwem drobniutkiego, złotego pyłku i większymi złotymi sześciokątnymi kawałkami brokatu. Lakier bardzo elegancki i klasyczny :) Tutaj na jednej warstwie bazy i jednej Wibo Express Growth Trends Nude. Kwiatowy akcent, wykonany przy pomocy blaszki z wzorkami i niebieskiego lakieru Konad, znalazł się na paznokciu palca wskazującego. Jak zawsze – na wierzch Poshe.

Kiwi kiwi

Kiwi kiwi



Jak pewnie wiele osób się domyśliło, z całego zestawu wygranych lakierów na pierwszy ogień poszedł Softer o zapachu kiwi. Jest super! Bardzo dobrej jakości (ewentualne smugi to moja wina – wyjątkowo się spieszyłam), o kolorze który uwielbiam ^^ Uroku dodają mu maleńkie czarne drobinki. Pachnie tak mocno, że słodki zapach przebija się nawet przez standardowy smród lakieru podczas malowania! :D Jest intensywniejszy, niż Złotnik z poprzedniego posta. Nie wiem czy bym się domyśliła sama, że to kiwi, ale dzięki sugestii od producenta jakoś takie sztuczne kiwi czuje ;)




Zdobienie w klimacie owocowym. Jest bardzo proste i szybko się je wykonuje :D Wystarczy nieregularna biała plama i trochę czarnych kropek naokoło. Precyzja nie jest wskazana – w końcu natura często nie jest perfekcyjnie geometryczna. Dzięki temu mogłam to namalować nawet gdy się bardzo spieszyłam – nie miałam zbyt wiele wolnego czasu, ale musiałam wypróbować nowy lakier! :D Zresztą Softer jest taki fotogeniczny :D 

Do prezentowanego lakieru bardzo podobny jest najnowszy My Secret, dostępny w drogeriach Natura. Tamit24 pięknie je zrecenzowała i porównała – sami zobaczcie KLIK.

Słońce i motylki

Słońce i motylki


Wakacyjne motylki po raz kolejny! Tym razem błękitne, na słonecznym tle. Bazowy lakier to Złotnik od Colour Alike. Jest prześliczny! Ma wyraźny shimmer, który w mocnym świetle zdaje się mienić wieloma kolorami. Konsystencja, aplikacja i krycie (tu dwie cienkie warstwy) doskonałe – zaczynam coraz bardziej lubić Colour Alike :)








Pewnie już słyszeliście, że ten lakier pachnie cytrusami! Sztucznymi i słodkimi, ale za to zapach jest wyczuwalny przez cały dzień nawet po standardowym nałożeniu topcoatu (tu Poshe)! Zupełnie mnie to zaskoczyło, byłam pewna, że jeżeli dodam top, to z zapachowego bajeru nic nie zostanie, a tu taka niespodzianka :D Lakier pachnie bardzo wyraźnie, nawet nie musiałam podnosić dłoni do nosa, aby to poczuć (dopiero później tak robiłam, gdy zapach nieco osłabł;)). Oby jak najwięcej takich wesołych lakierów się pojawiało :D


Kocie paznokcie!

Kocie paznokcie!




Dzisiaj przedstawiam śliczne kocie naklejki, które kupiłam w sklepie AlphaNailsStylist – klik. To białe kształty - kotki, serduszka i kokardki, wykonane z czegoś co trochę przypomina miękki materiał. Dodatek srebrnych i różowych cyrkoni uatrakcyjnia całość i zwraca uwagę delikatnym błyskiem.  Są bardzo dobrej jakości, dobrze się trzymają – nawet na moich półokrągłych paznokciach, na których większość naklejek odstaje. Dla mnie są przeurocze – w końcu są z kotkami ^^


Tło do tego zdobienia to Essence Vintage Districkt nr 03 – Get Arty. To szara baza z przepięknym różowym shimmerem (nieco znikł na zdjęciach, zresztą w rzeczywistości jest dość subtelny, choć bardziej widoczny niż tu), ktory nadaje temu lakierowi ciekawy, oryginalny wygląd. Jakość super – fajnie się rozprowadza, nieźle kryje i błyskawicznie wysycha. 
Moim zdaniem jest niedoceniany, akurat on z całej limitki często jest kupowany na szarym końcu, czego nie rozumiem - dla mnie to najładniejszy lakier z całej kolekcji :) Wciąż można go dostać w wielu "Naturach" - polecam! :) 



Dodatkową ozdobą, która niestety trochę zgasiła shimmer lakieru Essence, jest top Essence Twins Reloaded "Mr Big". To drobny, wielokolorowy brokat z przewagą różowych drobinek. Do kompletu można dokupić kremową, różową "Carrie" ;) 



Wczoraj w moje łapki wpadła przesyłka z wygraną w konkursie u K.O.T.a :D Strasznie się cieszę, dziękuję organizatorce za takie wspaniałe nagrody!
Zgadnijcie, jaki lakier poszedł na pierwszy ogień? :P



  
Paski na piasku

Paski na piasku


Oto mój pierwszy i właściwie ostatni piaskowy lakier. Nie jestem fanką tego wykończenia, ten jeden egzemplarz całkowicie zaspokaja moją ciekawość. Przedstawiam Lovely Baltic Sand nr 2. Jest świetny, ma intensywnie żółty kolor, w sam raz na lato, a dzięki brokatowemu wykończeniu może nawet na karnawał? ;) W słońcu błyszczy się i iskrzy jak głupi, natomiast w cieniu wydaje się lekko matowy, choć wciąż zwraca uwagę brokatowymi błyskami. Aplikacja bardzo wygodna, choć pędzelek w moim egzemplarzu był nieco wadliwy, ale naprawiłam problem przy pomocy nożyczek. Nałożyłam dwie warstwy – obie rozprowadzały się bardzo dobrze, nie było smug ani prześwitów. Krycie przyzwoite – jaśniejsze końcówki nieco tylko przebijają zależnie od oświetlenia, ale moim zdaniem jest bardzo dobrze. Jak na żółty kolor – super :) Spodziewałam się czegoś jak papier ścierny, zahaczającego o ubrania, ale efekt piaskowy jest dosyć łagodny, choć oczywiście nie mam porównania z innymi produktami tego typu. Z ciekawości co chwilę go macam i jest zabawnie, ta szorstkość jest dosyć miła w dotyku :) Obawiałam się wysychania – zawsze używam Poshe lub Seche Vite, a tu chciałam z tego zrezygnować. Całe szczęście wszystko szybko się utrwaliło – po 10 minutach paznokcie były na tyle suche, że mogłam, choć ostrożnie, wrócić do codziennych czynności. Na pewno taki lakier jest też bardziej trwały niż przyklejany piasek. Jeśli chodzi o zmywanie – dopiszę aktualizację za kilka dni. Jest łatwo dostępny i niedrogi – kupiłam go w Rossmannie za niecałe 9 złotych. Są jeszcze dostępne dwa inne kolory – bardzo interesująco wyglądał czerwony, ale niebieski też jest ładny. Podsumowując – super produkt, godny polecenia, nawet nazwę ma atrakcyjną i bardzo trafioną ^^

 



Aby uatrakcyjnić całość domalowałam czarne paski. Teraz to dopiero zwraca na siebie uwagę! Intensywny żółty jest jeszcze bardziej podkreślony, całość od razu rzuca się w oczy. Czarny lakier nie złagodził jakoś szczególnie piaskowej szorstkości, wykończenie wciąż ma swój urok. Liner nie rozprowadzał się tak jak na standardowej powierzchni, ale wciąż bardzo dobrze.


 


To zdobienie właściwie bardziej kojarzy mi się z takim tygrysim pająkiem niż z osą :D Mam na myśli tygrzyka paskowanego, wrzucam zdjęcie, które takiemu kiedyś zrobiłam. A Wam z czym takie paski się kojarzą? 


 

Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger