Słoneczne niezapominajki

Słoneczne niezapominajki


Słońce i kwiaty to wakacyjny motyw, który zawsze dobrze prezentuje się na paznokciach – aż wstyd, że tyle zwlekałam z realizacją tego pomysłu. Po raz pierwszy zdobienie lepiej dla mnie wygląda w rzeczywistości niż pierwowzór z mojej wyobraźni! :D jestem zaskoczona, jak bardzo spodobał mi się ten manicure ;) Nawet połączenie kolorów bardzo mi się podoba, mimo iż żółty i niebieski nie pasują do mojego typu urody.


Lakier z czarnym „pieprzowym” pyłkiem to Lemax Star. Jest fantastyczny! Żółty pastelowy kolor zazwyczaj wieszczy problemy z aplikacją, ale w tym wypadku nie mam na co narzekać. Dwie cienkie warstwy bardzo dobrze się rozprowadzały i doskonale przykryły płytkę paznokcia. Czarne drobinki równo się rozłożyły i nadały całości ciekawy wygląd. Bardzo się cieszę, że na błękitny NTN nr n1 dodałam żółte „polka dots”, fantastycznie wyglądają takie kropeczki w kropeczkach! Muszę wypróbować w podobny sposób też Sofer kiwi.

 

 

Główną ozdobą są suszone niezapominajki, które zebrałam podczas leśnego spaceru z moim Ukochanym :* Pomysł na ich wykorzystanie zaczerpnęłam stąd – klik. Odcinałam pojedyncze kwiatki cążkami do paznokci i zawinęłam w szary papier gazetowy. Przeleżały przygniecione książkami kilka dni, a potem przeniosłam je do słoiczka.
Kwiatki układałam na mokrym lakierze. Jeżeli płatki odstawały lekko docisnęłam je drewnianym patyczkiem, aby się porządnie przykleiły. Zakryłam jedną warstwą topcoatu Poshe i tak już noszę je od kilku dni. Nie mogę się na nie napatrzeć! ;) Chciałabym zebrać też inne kwiatki, bardzo podoba mi się taka ozdoba :)
  



Na nowo i na różowo

Na nowo i na różowo


Czarno-pomarańczowa krateczka po paru dniach znudziła się i zużyła. Nie miałam zbyt wiele czasu na nowe zdobienie, dlatego zdecydowałam się na szybkie odświeżenie tego co mam – dodałam jedną warstwę lakieru Wibo Extreme Nails z zeszłorocznej serii „Candy Pastel Trend”. To mój ulubiony neonowy róż! Ma idealny odcień i jest bardzo dobrej jakości. Dobrze się rozprowadza i szybko schnie :) Dodatkowym akcentem zdobienia jest czarny kwiatuszek, umocowany przy pomocy bezbarwnego lakieru. Efekt końcowy to coś w rodzaju "kanapkowego" mani.




Krateczka upiornie się zmywa, prawie jak brokat. Pościerałam ją wacikiem ze zmywaczem, ale następnym razem  wykorzystam metodę foliową.

Która wersja zdobienia fajniejsza - pomarańczowa, czy różowa? :) 
Mandarynka pod krateczką

Mandarynka pod krateczką


Wreszcie trafiła się chwila na wydobycie na światło dzienne dwóch skarbów zakopanych w lakierowej szufladzie – zestaw pomarańczowy lakier plus czarna krateczka tkwił na liście „do zmalowania” już od wielu tygodni. Ten radosny motyw chyba specjalnie czekał na specjalną okazję, jaką była słoneczna zumba na plaży, w której to uczestniczyłam kilka dni temu :)

 

Tło stworzył Catrice nr 865 „Yellow Sub-Mandarin”. Trochę mnie rozczarował – w buteleczce emalia zdawała się mieć kolor bardziej wpadający w żółć, na paznokciach raczej staje się zwyczajną pomarańczą, choć dość jasną. Bardzo delikatny, srebrnawy shimmer pojawił się jedynie w błysku flesza. Właściwości lakieru są dobre, odpowiednie krycie uzyskał dzięki 3 cienkim warstwom. Nie ma co narzekać, dobry lakier. Doskonały kolor na lato i złotą jesień, do tego z fajną nazwą :) 



Czarna krateczka to całopaznokciowe naklejki firmy Donegal. Dorwałam je kiedyś w drogerii Natura, akurat trwała promocja i zapłaciłam za nie ok. 3 zł. Są dosyć delikatne (pierwszą naderwałam ;)), ale nie na tyle aby uniemożliwić sprawną aplikację. Dobrze się przyklejają i nie odstają od boków paznokci, nawet gdy płytka jest mocno „zwinięta” i tzw. tunel jest wyraźny.



 

Wolne przestrzenie krateczki nie są wypełnione niczym przezroczystym, dzięki temu łatwo się odpiłowuje wolne końce, a krawędzie nie są poszarpane. Pozostałości przykleiłam z powrotem na kartonik – już mam pomysł jak je w przyszłości wykorzystam ;) Aby ładnie się trzymały konieczne jest utrwalenie ich topem.




Dzięki krateczce lakier się długo utrzymywał i mogłam zdobieniu dać drugie życie – jak ono dokładnie wyglądało zobaczycie jutro :) 
 
Neonowy zachód słońca na wakacjach

Neonowy zachód słońca na wakacjach


Rok temu wykonałam zdobienie paznokci w klimacie „karaibskiego zachodu słońca”. Strasznie mi się podobało, choć wtedy moje paznokcie i umiejętności nie zachwycały ;) Teraz jest dużo lepiej, dlatego postanowiłam ponownie wykorzystać ten motyw, w nieco innej odsłonie.







Do gradientu tła użyłam dwóch neonowych lakierów – żółtego Flormar (naprawdę nieźle kryje jak na taki kolor!:)) i czerwono-pomarańczowego Safari. Palmy i ptaki namalowałam czarnym lakerem. Utrwaliłam topem świecącym w UV.

Zdjęć nie za dużo i nie oddają żarówiastości kolorów, ale nie udało mi się złapać tego dnia słońca ;( Mam nadzieję, że niedługo rozpocznie się gorące lato!

Księżniczka z zieloną herbatą

Księżniczka z zieloną herbatą


Słodki i nieco kiczowaty motyw w „księżniczkowym” klimacie, ułożony z cyrkoni i bulionu, obowiązkowo patelowy róż i złoto. Do tego urocze serduszko :) Aby nie przytłaczało, ale wciąż było królewsko, akcent tylko na jednym paznokciu, a na pozostałych brokat.
  



Tło to lakier Cocoche Parfume nr 16 „Green tea”. Teoretycznie o zapachu zielonej herbaty. Rzeczywiście, ma inny zapach niż przeciętny lakier, ale nie jest to nic specjalnego. Gdy wyschnie już nic nie czuć. Nałożyłam 3 cienkie warstwy, nieco sobie nim pozalewałam skórki, więc nie jest ideałem jeśli chodzi o właściwości, ale jest w porządku. Trwałość ma całkiem niezłą. A kolor jest fantastyczny! Niby pastelowy, ale bardzo się odznacza na paznokciach i zwraca uwagę. Bardzo mi się podoba :) Jego recenzję możecie też znaleść u K.O.T., u której go wygrałam – klik.
  

Ozdoby które nałożyłam to: różowe serduszko z dziurką, różowe cyrkonie, malutka złota cyrkonia i sporo złotego i różowego bulionu (podziękowania dla N.!). Całość wręcz zalałam Poshe, przez co trochę się rozmył barwnik z ozdób i zniknął ten piękny błysk, ale wciąż wygląda nieźle i co najważniejsze trzyma się świetnie i bez problemu przetrwało zmywanie naczyń i pracę w rękawiczkach ;) Dzisiaj mija już 4 dzień z tym zdobieniem a ozdoby wciąż na swoim miejscu :)



Brokat na pozostałych paznokciach to Jolly Jewels nr 103. To złoty pyłek, delikatnie błyszczący, z  małymi i dużymi sześciokątami o ciekawym kolorze – niby złote, ale o różowym tonie. Przepiękny! Do tego bardzo elegancki i oryginalny ale wciąż klasyczny ;) 

 


Moje pierwsze zdobienia paznokci

Moje pierwsze zdobienia paznokci

Od czasu do czasu oglądam zdjęcia moich pierwszych zdobień paznokci. Straszę na nich brakiem umiejętności i nienajładniejszymi paznokciami i skórkami, ale pamiętam jaka byłam wtedy z siebie dumna. Nie są zbyt piękne, ale dzisiaj wyciągnę je z archiwum, ponieważ dla mnie mają sporą wartość, nie tylko sentymentalną. Mogą być niezłą motywacją – pokazują jakie postępy zrobiłam w rok! Wybaczcie mi mnóstwo niedociągnięć, doskonalę sobie z nich zdaję sprawę, teraz już jest o niebo lepiej. Jeżeli jest tu ktoś, kto dopiero zaczyna i jest niezadowolony z własnej twórczości – niech te zdjęcia będą dla niego pociechą :) A dla tych, które tak pięknie malują - cóż, pozostaje jedynie się śmiać :P  

1. Oczywiście kotek
 Czwarte zdobienie w życiu, pierwsze uwiecznione na zdjęciu. Całe szczeście fota robiona moją słabą komórką - w rzeczywistości wyglądało gorzej :P Uwielbiam te szablony z kotkiem! Już ich kiedyś używałam - klik


2. Metoda gazetowa
Te literki to fragmenty sekwencji nukleotydowej genu kodującego białko wirusa grypy. W klimacie na prezentacje wyników pracy magisterskiej :)



3. Gorący gradient

Skórki umazane na całego, ale wyszedł całkiem nieźle :) 

4. Laguna sunrise
Karaibskie motywy. Domalowane na powyższym gradiencie. O jeny, jak mi się to podobało! Dlatego po roku postanowiłam to powtórzyć - post niebawem. 

5. Słitaśne water marble
Na Woodstock :) Z motylkami i błyszczącymi kwadratami. Całkiem udane, bardzo byłam zadowolona. Potem powtórzyłam jeszcze w wersji biało-zielonej - wyszła super, ale nie zrobiłam dobrego zdjęcia.

6. Nieudane tęczowe water marble
Zakryłam lakierem-pękaczem. Nie podobało mi się.

7. Pierwsza próba z dry marble
Zmywałam kilka razy zanim zaczeło jakoś wyglądać, a i tak nie byłam zadowolona. Może kolory złe wybrałam?

8. Gwiazdki
Tło to lakier Inglot - wkurzało mnie, ze tak szybko odpryskuje, dlatego nie kupiłam własnego, choć śliczny. Gwiazdki z płytki Konad, jeszcze ze starym, tanim stempelkiem. 

9. Miks z bulionem 
Dla wypróbowania ozdób, których nie wiedziałam jak użyć - folia, trawka, kostka hologramowa i bulion. A do tego serduszka (światło się na nich odbija) i gradient.
10. Miks z sową
Bardzo mi się podobał! Stempelki Essence i Konad, krzywe kropeczki i ładny kolor tła (Sally Hansen Marine Scene). 




11. Kółka i okręgi
Lakiery o nietypowych kolorach od Wibo. Stemplowane słomką :) Miały być same okręgi, ale kółka też są spoko. Z tego zdobienia jestem bardzo zadowolona, chciałabym je w przyszłości powtórzyć. 

12. Lakier świecący w ciemności
Aż szkoda było zmywać! Kropkowy french dopasowany do wzorków na bluzce, kółeczka i top świecący w ciemności - China Glaze Ghoulish Glow.


13. Ombre czy gradient? 2w1
Do tego z konadową krateczką. Też bardzo mi się podobało, chętnie powtórzę :) 

14. Śłitaśnie
Różowo-fioletowy lakier nakładany gąbką, niebieski brokat i ozdoby - kwiatki, serduszka i motylki. Proste, ale bardzo ładne :) 

15. Floral
Liściaste zawijasy z płytki konad na tle lakieru Wibo. Uwielbiam! I nawet paznokcie wreszcie zyskały znośny kształt. 

Już w tej galerii widać, jak stopniowo szło mi coraz lepiej i paznokcie coraz ładniej wyglądały, bardzo się z tego cieszę.
Czy coś Wam się podobało? ;)

Nie umiem namalować prostej linii!

Nie umiem namalować prostej linii!


Zabrałam się za malowanie pasków i wniosek z tego jeden – nie umiem namalować ładnej, prostej linii na paznokciach! ;) Mimo to zdobienie bardzo mi się podobało i dość długo je nosiłam. Cieszę się, że spróbowałam, bo wyciągnęłam trochę wniosków na przyszłość i następnym razem powinno być ładniej.

 

Baza to dwie warstwy zielonego Wibo Express Growth nr 484. Nie spodziewałam się żelkowego wykończenia, przez co nieco mnie rozczarowało jego krycie i nasycenie koloru. Mimo to lakier jest dość fajny, ładny kolor, dobre schnięcie i konsystencja. Choć chętnie dorwałabym zamiennik w identycznym odcieniu, ale o klasycznym, kremowym wykończeniu.



Paski wykonałam farbkami akrylowymi. Zdecydowanie powinnam użyć dłuższego pędzelka, a i konsystencja i krycie farbek sprawiały mi nieco problemów, łatwiej mi się malowało lakierami w formie linerów.






Mimo poważnych niedociągnięć motyw kolorowych pasków spodobał mi się tak bardzo, że pojawił się także na paznokciach u stóp :)



Kolorowo i z kotem

Kolorowo i z kotem

Uwielbiam lakiery Golden Rose Jolly Jewels! :D Dzisiaj prezentuję cudo nr 115 - biała baza z kolorowymi drobinkami. Nałożyłam jedną warstę na bazie mlecznej odżywki Wibo z jedwabiem i jedną brokatowego lakieru, utrwaliłam topem Poshe. Po pół dnia noszenia domalowałam kotka i ślady kocich łapek :) Zdjęcia robiłam dwa dni później - jak zawsze dorobiłam się jakichś odprysków, które częściowo zamalowałam, żeby nie straszyły. 


Jolly Jewels nr 115 bardzo przypomina lakier China Glaze "It's a trap-eze" - zesztą sami zobaczcie, znalazłam świetne porównanie na jednym z blogów - klik. Przywodzi mi też na myśl Essence "Circus confetti", który z kolei ma bardziej błyszczące drobinki w bezbarwnej bazie i wydaje się być klonem Jolly Jewels nr 119 (kolejne super porównanie - klik). Może też któryś kiedyś kupię? :)
Lakier który dzisiaj pokazuję też powinien mieć jakąś cyrkową nazwę np. "nie kupuj kota w cyrku" albo "jak cyrk z kotem" ;) 
Ćwiekowane tetris

Ćwiekowane tetris


Wreszcie zaopatrzyłam się w ćwiekowe ozdoby – kupiłam  na allegro małe opakowanie  srebrnych kwadratów. Ułożyłam je w kształt klocków z gry „Tetris” – widziałam kidyś podobne zdobienie i jestem zachwycona tym pomysłem!
  


Tło to najwspanialszy czarny lakier od Wibo i czerwony China Glaze Roguish Red. Po umocowaniu ćwieków bezbarwnym lakierem całość ozdobiłam flejksowym topem My Secret nr 104 i utrwaliłam Poshe.
Flejksy zdecydowanie najlepiej prezentują się na czarnym tle. Próbowałam z wieloma kolorami, ale często wtedy wyglądają jak odgniecenia, dopiero w zestawie z czernią pokazują swoje piękno :)
Ćwieki udało mi się poddać "recyklingowi" - po zmyciu lakieru nadają się do ponownego wykorzystania, więc niedługo pojawią się ponownie :)



Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger