Ognista salamandra

Ognista salamandra



Inspiracją dla tego zdobienia była zawieszka, którą noszę na szyi jako biżuterię. Wiem, że prawdziwa salamandra jest bardziej żółta, ale kryształki mojej błyskotki są bardziej pomarańczowe i z tym kolorem ów płaz mi się kojarzy ;) 








Tło towrzy lakier Softer Orange. Następnie metodą „saran wrap” (z wykorzystaniem folii spożywczej) dodałam nieco jasnopomarańczowego (Catrice nr 865 Yellow Sub-Mandarin) i czarnego (Wibo). Salamandra została namalowana farbkami akrylowymi. Siedzi na szarym kamieniu (Barielle „U-concrete-me”) z połyskiem (Colour Alike „Lustrzanka”). Na wierzch top Poshe – niestety zaczął gęstnieć i ściąga lakier.




Ponownie przeznaczeniem zdobienia są dwa „paznokciowe” projekty. Pierwszy to projekt „Tęcza” organizowany przed Red Rogue. W drugim tygodniu motywem przewodnim jest kolor pomarańczowy. [szczegóły]


Drugi projekt organizowany jest przez KOKietkę, a jego punktem obowiązkowym jest teraz metoda „saran wrap”. [szczegóły


Idealny czarny lakier - Wibo Express Growth nr 34

Idealny czarny lakier - Wibo Express Growth nr 34

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam mój idealny czarny lakier do paznokci. Wyznacznikiem doskonałości jest tu dobre krycie – dwie cieniutkie warstwy wystarczą, aby uzyskać zadowalający efekt. 


Lakiery Wibo
Mój wybraniec to Wibo Express Growth nr 34. Lakiery z tej serii zyskują moją sympatię z wielu względów. Po pierwsze to polski produkt, co jest dla mnie ważne. Co więcej celuje to także w mój patriotyzm lokalny – zgodnie z etykietą Wibo pochodzi z Kartuz – wspieranie kaszubskiej firmy poczytuję sobie jako swój obowiązek! ;)  Lubię lakiery Wibo. Nie ukrywam, że duże znaczenie ma cena – 5-6 złotych to w sam raz dla każdej lakieromaniaczki z ograniczonym budżetem. Co prawda pod tym względem marka ma wielu konkurentów (jak choćby Essence), ale to właśnie przy szafie Wibo najczęściej zatrzymuję się na dłużej. Bo jest na czym oko zawiesić! Kolory są cudowne, idealnie trafiają w mój gust! To co jest najbardziej niesamowite, to fakt, że wśród lakierów Wibo często można znaleźć kolorystyczne odpowiedniki pożądanych, drogich produktów, np. Sally Hansen, China Glaze lub Essie. Dzięki temu jestem w stanie zaspokoić moje lakierowe zachcianki bez rujnowania konta bankowego. Przynajmniej w jakimś stopniu, bo zamiast oszczędnie poprzestać na jednej buteleczce zwykle ze sklepu wynoszę po kilka. Bo Wibo to nie tylko tanie kopie znanych marek, ale także wiele oryginalnych pomysłów na odcień lub wykończenie. Całość sprawia, że wąż w kieszeni który dzielnie wygrywa przed każdą półką z lakierami tutaj jest bez szans. Co jakiś czas kuszą mnie nowe barwy, a że są dostępne w każdym Rossmannie to pożeram je wzrokiem przy każdej wizycie. A moje największe odkrycie tej kolekcji to owa boska czerń.



Warstwy są naprawdę cienkie - lakier bardzo dobrze się rozprowadza. Prezentuję go na zapuszczonych paznokciach, aby było widać na ile prześwitują białe końcówki. Dla towarzystwa czerwony China Glaze Roguish Red. Na zdjęciach oba bez topu.






Idealna czerń
Bardzo podobają mi się ta buteleczka w kształcie prostopadłościanu – wyróżnia się wśród innych, bardzo estetycznie wygląda i najwygodniej się ją przechowuje.
Czas na malowanie! Dla mnie dobry pędzelek to taki, którego jakby nie zauważam – jeżeli zwracam na niego uwagę, to znaczy, że coś nie gra. Tutaj jest idealny – musiałam specjalnie teraz zerknąć jak wygląda ;) Wąski, prosto, równo przycięty, ale układa się na tyle szeroko, że malowanie paznokci jest komfortowe. Zakrętka też jest bardzo wygodna, jej wydłużony kształt sprawia, że pewnie się ją trzyma i manewruje. Konsystencja lakieru też doskonała – nawet moja niewprawna ręka radzi sobie z równym rozprowadzeniem emalii na płytce paznokcia bez zbędnego zapaskudzenia skórek. Kolejnym ważnym atutem tutaj jest krycie – standardowo nakładam dwie cieniutkie warstwy, czasem jednak wystarczy tylko jedna nieco grubsza. Czas schnięcia jest dobry, choć zazwyczaj do każdego mani używam od razu Poshe, więc nie jestem w stanie zmierzyć dokładnie, ile ten proces trwa. Trwałości nigdy nie oceniam – z mojego doświadczenia wynika, że to sprawa zupełnie indywidualna. Ja nie mam na co narzekać :)
Gorąco polecam, to mój bezkonkurencyjny HIT :D Zapewnia tło do zdobień w kilka minut ;)

Wakacyjny pedicure w kotki

Wakacyjny pedicure w kotki


Jeszcze nigdy nie pokazywałam zdobienia z lakierem Colour Alike GDN „Daleko do Sopotu?”, choć używałam go już wiele razy. Dla mnie to idealny kolor do pedicure, jeszcze nigdy nie malowałam nim paznokci u dłoni. Łatwo się rozprowadza, dobrze kryje i szybko schnie. A jego odcień jest dla mnie doskonały :)

Zdobienie „słitaśne” i wakacyjne – do tego pięknego turkusu dodałam różowy i kotki ;) Aż żal mi było to zdobienie zmywać!
Naklejki kotków i kokardek pochodzą ze sklepu alphanailstylist, prezentowałam je już tutaj. Na najmniejszych paznokciach domalowałam różowe serduszka. Zaszalałam i dorzuciłam też cyrkonie. 
  




Wybaczcie odrost – nie miałam aparatu przez jakiś czas, a pękło by mi serce gdybym mimo to nie uwieczniła kotków.

Topcoat Seche Vite vs. Poshe – recenzja i porównanie

Topcoat Seche Vite vs. Poshe – recenzja i porównanie

Szukam swojego idealnego topcoatu. Poszukiwania trwają długo, ponieważ zużycie całej buteleczki ciągnie się miesiącami ;) Na razie sprawdziłam dwa – z obu jestem zadowolona, ale chciałabym sprawdzić też inne. Poshe powoli sięga dna – czas na porównanie.



Z czym mamy do czynienia?
Seche vite Dry Fast Topcoat (kwc) i Poshe Super-fast Drying Topcoat (kwc) to lakiery nawierzchniowe przyspieszające wysychanie, nabłyszczające i utrwalające manicure.
  

Topcoat SV już wykończyłam, a zielony płyn w buteleczce, to zmywacz Isany, używam go np. do oczyszczania skórek.


Gdzie kupić? Cena i pojemność:
Seche vite: Dostępny w sklepach internetowych. Duża buteleczka 14 ml na allegro kosztuje ok. 20 złotych (plus przesyłka); małą 3,7 ml można dostać za kilka złotych. Tańszy.
Poshe: w Polsce wyłącznym dystrybutorem jest sklep internetowy Alphanailstylis; prowadzą też sprzedaż na allegro. Duża butelka 14 ml kosztuje 31,99 (plus przesyłka), ale często (także teraz!) można trafić na atrakcyjną promocję (klik). Zakup małej buteleczki bez promocji to wydatek rzędu 12 złotych. Poshe jest więc nieco droższy.
Małe buteleczki sprawdzają się w podróży – ostatnio trzymałam małą porcję Poshe w pracy, a teraz zabrałam ze sobą na wyjazd :)

Wydajność:
Wydaje mi się, że SV był bardziej wydajny – aż nie mogłam go skończyć, wystarczył mi na 8 miesięcy (maluję paznokcie 2-3 razy w tygodniu, co 2-3 tygodnie robię pedicure i okazjonalnie zdobię paznokcie bliskim). Poshe jeszcze trochę mi zostało, ale mam go niecałe 4 miesiące. 

Zapach i skład:
SV śmierdzi (coś jak benzyna) i zawiera szkodliwy toluen.
INCI: Butyl Acetate, Toluene, Cellulose Acetate Butyrate, Isopropyl Alcohol, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Benzophenone-1.
Poshe pachnie jak klasyczny lakier z nutą migdałów (moje subiektywne wrażenie, lubię jego zapach) i słynie z braku szkodliwych substancji ("formaldehyde, toluene and phtalane free").
INCI: Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Cellulose Acetate Butryate Ester, Naphtolite, Polysiloxane Copolymer, Butyl Benzyl Phthalate, Aminomethozysilane, Isopropyl Alcohol, Benzophenone.
I tak po kilku tygodniach stosowania przyzwyczajam się i już nie czuję zapachu żadnego z nich ;)

Pędzelek i buteleczka:
Najlepiej obrazuje to zdjęcie. Oba są wygodne. Wkurza mnie jedynie problem z wyciąganiem resztek produktu, gdy top sięga dna – muszą przechylać buteleczkę i się namęczyć, aby pędzelek sięgnął dna. Resztki przelewam do innej butelki, w wypadku SV wymieszałam je z Fluo Topem Wibo, co nie zmieniło właściwości żadnego z nich.


Błysk i przyspieszanie wysychania:
Oba spisują się na medal! Po kilku minutach manicure jest utrwalony i mogę np. wiązać sznurowadła lub iść spać bez narażenia świeżego lakieru na uszczerbek. Do tego paznokcie pięknie się błyszczą, jakby były pokryte taflą szkła :) Nie dopatrzyłam się różnicy między nimi.  

Utrwalanie manicure:
Bardzo na to liczyłam – lakier na moich paznokciach trzyma się bardzo krótko, szybko odpryskuje – szczególnie gdy gotuję lub zmywam. SV mnie rozczarował – w moim przypadku nie wpływał na utrwalenie manicure. Za to Poshe jest w stanie przedłużyć trwałość manicure – co prawda o ok. 1 dzień, ale dla moich paznokci to bardzo dużo!

Gęstnienie:
SV zaczął gęstnieć bardzo szybko, właściwie już po miesiącu, bez rozcieńczalnika do lakieru ani rusz. Poshe lepiej się trzymał, ale nawet jemu tydzień temu zaaplikowałam rozcieńczalnik. Oba topy gdy gęstnieją zaczynają smużyć, bąbelkować i ściągać lakier. Całe szczęscie nawet „zwykły, tani rozcieńczalnik z allegro” jest w stanie temu zaradzić. Gdy są odpowiednio rzadkie nie ściągają u mnie lakieru.

Co ja wybieram?
Wolę Poshe. Jest co prawda droższy, mniej wydajny i dostępny tylko w jednym miejscu, ale ma przyjemniejszy zapach, mniej szkodliwych substancji, wolniej gęstnieje i lepiej radzi sobie z przedłużeniem trwałości manicure.

W kolejce to przetestowania czekają:
- Sally Hansen Insta Dri
- Esse Good to Go
- Kineticks Kwik Kote
Za kilka miesięcy możecie spodziewać się kolejnej recenzji ;) 

Polecacie coś jeszcze? Co jest Waszym hitem?

Czerwone maki

Czerwone maki

Do namalowania maków zainspirował mnie lakier Golden Rose Jolly Jewels nr 110. Czarne drobinki i większe czerwone sześciokąty przywodzą na myśl właśnie te polne kwiaty. Niektóre paznokcie pomalowałam tym pięknym brokatowym lakierem, a pozostałe ozdobiłam makami :)






Białe tło to trzy warstwy lakieru Sensique. Do ideałów nie należy, wciąż szukam doskonale kryjącej bieli.. Czerwone płatki maków namalowałam przy pomocy dwóch lakierów – bordowego Lovely i klasycznie czerwonego Wibo. Oba mają trochę złotego shimmeru, który pięknie się błyszczał w słońcu. Różnica między odcieniami nie jest zbyt widoczna na zdjęciach, ale w rzeczywistości nadawała nieco wielowymiarowości kwiatom. Środki, to czarne kropeczki i jedna złoto-żółta duża kropka. Listki domalowałam farbką akrylową.




Zanim pomalowałam tak paznokcie u dłoni podobny motyw pojawił się na stopach. Zabrało mi tej złoto-żółtej kropki tutaj, ale mimo to pedicure nie prezentował się źle.




Czerwony to kolor przewodni pierwszego tygodnia projektu „Tęcza”. To już moje drugie zdobienie w tym kolorze. Szczegóły dotyczące całej zabawy są opisane tutaj.



Ćwieki na czerwonym

Ćwieki na czerwonym


Zdobienie, które wpasowuje się w dwa projekty – jest kolor czerwony, są ćwieki ;) Bardzo spodobało mi się to zdobienie, na żywo wygląda fenomenalnie ;)




Na mokry czerwony lakier delikatnie nałożyłam strzępki naklejek całopaznokciowych Donegal – w ten sposób wykorzystałam resztki jakie pozostały mi z poprzedniego zdobienia. Takie fragmenty z daleka wyglądały jak chińskie znaczki ;) Do tego dołożyłam ćwieki i miks czarnych i srebrnych bulionowych kuleczek. Ozdoby umocowałam przy pomocy bezbarwnego lakieru, całość utrwaliłam dodatkowo topem.







Czerwony to kolor przewodni pierwszego tygodnia projektu „Tęcza”. Szczegóły tutaj.



Natomiast ćwieki, to główny motyw pierwszego tematu w projekcie u KOKietki – szczegóły tutaj.



Gościnne: Kwiatuszki

Gościnne: Kwiatuszki


Panna K. wybrała motyw drobnych kwiatuszków i iskrzący wielokolorowo, ciemnofioletowy lakier podkładowy – Essence „Alice Had A Vison Again” z limitowanej edycji „Breaking Down”. To zdolna dziewczyna, kilka dni później sama ozdobiła sobie paznokcie wykorzystując podobny motyw. Cieszę się, że coraz więcej osób wciąga się w malowanie paznokci ^^



Gościnne: Vintage roses

Gościnne: Vintage roses


Panna Z. nie mogła się zdecydować, jak mam ozdobić jej paznokcie. Może dlatego, że sama potrafi robić plastyczne rzeczy dużo lepiej ode mnie? :D Ostatecznie padło na malowane różyczki. Całkiem ładnie wyszły, ale następne zdobienie które panna Z. sobie sama zrobiła było fajniejsze – aż szkoda, że nie mam zdjęć! Cieszę się strasznie – mam kolejną koleżankę z którą mogę rozmawiać o lakierach :D 
  




Różyczki namalowałam koralowym lakierem Sensique i złotym Essence „Jacob’s Protection” z limitowanej edycji „Breaking Down”. Do tego niebieskie plamki – ni to kwiatki, ni to listki ;) Proste i na szybko, ale bardzo podoba mi się efekt końcowy :)

Gościnne: Złoto i fiolet w duecie

Gościnne: Złoto i fiolet w duecie


Mam słabość do lakierów duochromowych, nic dziwnego więc, że nie potrafiłam przejść obojętnie obok „Genious in the Bottle” Catrice. Tak się jednak składa, że mimo zachwytów jak dotąd ani razu go nie użyłam – kupiłam go wiosną, a moim zdaniem kolorystycznie lepiej się wpasowuje w jesienne klimaty i jak dla mnie musi zaczekać. 

Jego urodę doceniła też panna H. – posłużył jako tło zdobienia które jej wykonałam. Lakier jest prześliczny, na pewno pojawi się tutaj ponownie, ale dopiero gdy nastanie polska złota jesień ;)







Złotemu duo chromowi towarzyszy mój ulubieniec Catrice „Heavy Metalilac”. Uzupełniony czarnymi konturami stworzył elegancki kwiatowy wzór.

Nie mogę przeboleć, że te lakiery zostały wycofane – są takie piękne! Jestem zachwycona tym, jak się razem prezentują :)

Gościnnie i niebiesko

Gościnnie i niebiesko

Panna A. przyjechała do mnie przygotowana – lakier pokładowy w przepięknym odcieniu niebieskiego już był ;) Mi pozostało jedynie dodanie wybranych przez nią ozdób. 







Kropeczki zostały wykonane lakierem termicznym od AllePaznokcie nr 37 – na zdjęciach widać je tylko w „ciepłej”, jasnej wersji. Błyszczcący, elegancki akcent stanowią niebieskie łezki. A na paznokciach palców serdecznych – brokatowy top Essence Mrs and Mr Glitter. 

Gościnne: Galaxy nails

Gościnne: Galaxy nails

 Na komputerze mam folder „paznokciowe insporacje” z całym mnóstwem zdjęc wyszukanych w Internetach. Często jeśli mam pomalować komuś paznokcie proszę o przejrzenie tej galerii i wybór rodzaju zdobienia, które najbardziej przypadło do gustu. Ostatnio panna H. zwróciła uwagę na motwy galaxy i tak też ozdobiłam jej paznokcie :)





Tło to czarny lakier Smart Girls Get More nr 134, który ma w sobie malutkie drobinki o wielokolorowym błysku. Dodałam też gąbką duochromowy lakier Wibo Express Growth o fioletowo-zielonym połysku – w tej roli równie dobrze też by się sprawdził np. któryś z lakierów Miss Sporty Metal Flip. Znów gąbką dorzuciłam nieco kolorowych lakierów, dodałam białe kropeczki a na paznokcie palców serdecznych dokleiłam złote gwiazdki.



 



Zdobienie dobre do malowania w trakcie imprezy – nie wymaga precyzji i alkohol mu nie straszny :P

Efekt końcowy bardziej mi się podobał, niż w przypadku mojej jasnej wersji. Muszę sobie też za jakiś czas znowu zrobić galaxy manicure :)

Gościnne: Rudy kot

Gościnne: Rudy kot


Moje paznokcie mają wakacje i odpoczywają od lakieru do paznokci. Czas na regenerację i wyjazdy :) Nie oznacza to jednak pustki na blogu – dziś rozpoczynam serię „gościnną”, ze zdobieniami, którymi ozdobiłam dłonie koleżanek. Zapraszam! :)





 


Na początek wesołe, rude kotki dla kociary, panny K. Jakie ona ma przepiękne paznokcie, zazdroszczę! Tło to szary Barielle U-concrete-me, a rudy to Pomarańcza Softera, co by przyjemnie pachniało ;) Jest też i błyskotka – to piękny top China Glaze Glitter Goblin. Wśród brokatowych drobinek przeważają rude, więc pięknie uzupełnia zdobienie. Lubię go najbardziej na szarym tle (tak jak tutaj ;))

Kici kici!