Nail polish wishlist - lakiery do paznokci, które chciałabym jeszcze mieć


Nie żebym miała mało lakierów do paznokci. Ale te są naprawdę piękne i jeszcze takich nie mam!

Uwielbiam tworzyć różnego rodzaju zakupowe listy życzeń. Według mnie są bardzo pomocne i wbrew pozorom powstrzymują mnie przed przepierdalaniem hajsu na głupoty (a karna tiara się kurzy;)). Zamiast kupować przypadkowe lakiery do paznokci dzielnie zbieram na te wymarzone. Do tego lista przechodzi regularną weryfikację – „czy na pewno ten lakier chcę?”, „czy warto wydać na niego pieniądze?”.

Ładnie ta moja wymarzona kolekcja wygląda. Samo zbieranie upragnionych lakierów i wklejanie ich do listy przynosi mi satysfakcję. Nie tak dużą jak używanie takich pięknych rzeczy, ale jest to swego rodzaju przyjemna namiastka. Tym bardziej, że w sumie takie lakiery częściej oglądam wirtualnie niż kupuję. Co jakiś czas planuję zakupy i zapraszam do siebie nowe błyszczące buteleczki, ale dobrej jakości jedzenie i zadowolony Mąż są ważniejsze niż kolejne lakiery, dlatego szału nie ma. Przydałaby mi się tęcza z garncem złota na końcu, ale póki co pozostaje mi tylko wzdychać do monitora.

Zatem dzisiaj przedstawiam Wam moją lakierową „Wish listę” – stan na luty 2016.



 BOW Thermo Top Coat. Lakier tak niesamowity, że aż pojawił się na 9gag’u. Oszalałam na jego punkcie odkąd go zobaczyłam! To boski termiczny top, który zmienia się z przezroczystego na czarny. Jakby tego było mało – ma cudne holograficzne drobinki, które pięknie się iskrzą na słońcu. Pure awesomeness!
Dance Legend Glitter Base. Baza peel off pod brokatowe lakiery (wiadomo, jak ciężko się je zmywa z paznokci). Standardowo są przezroczyste, ale DL wypuścił serię kolorowych. Ja najbardziej bym chciała czarną i białą. Koniecznie, mam tyle boskich lakierów brokatowych, ale tak rzadko je noszę, bo na samą myśl o walce ze zmywaczem mi się odechciewa. A tu fajnie i wygodnie.


  
Essie „Chinchilly”. Piękny, spokojny beż. Urocza nazwa. Niepowtarzalny, choć klasyczny odcień. Będzie doskonale wyglądał w jesiennych zdobieniach paznokci.
Essie „The Perfect Cover Up”. Ciemna, prawie czarna szarość. Tylko czeka na kwiatowe wzorki w stylu vintage. Kolejny idealny lakier jako tło do zdobień.
Niby oba można kupić w zwykłym sklepie, nawet je kilka razy oglądałam w Superpharm i Hebe, ale nie wiem czemu, jeszcze ich nie kupiłam. A tak mi się podobają i to od dawna!


 Czarny i biały lakier do stempli Konad. Mam co prawda lakiery do stempli w tych kolorach z Colour Alike/B. Loves Plates, ale mimo wszystkich pochwał nie zadowalają mnie w pełni. Zresztą niedługo mi się skończą i trzeba będzie nabyć nowe. Konad wydaje się najlepszy.
Bardzo chciałabym też kilka lakierów do stempli Mundo de Unas. Kiedyś nawet wypisałam sobie wybrane kolory – żółty (Yellow), czerwony (Tulip), zielony (Lemon Tree oraz Avocado/Military Green), niebieski (Aqua oraz Blue), fioletowy (Purple), różowy (Orchid) i kremowy (Cream). Może kiedyś je zamówię, na razie w miarę sprawdzają się te z CA/BLP.


  
Orly. „Mirrorball” – przepiękny, srebrny lakier brokatowy z holograficznym, tęczowym błyskiem. „Key Lime Twist” – pastelowy i jednocześnie neonowy (tak, to możliwe!) żółty. „Thrill Seeker” – neonowa limonka. Odnoszę wrażenie, że już wszystkie lakieromaniaczki mają te lakiery, tak są popularne, tylko mnie jakoś ominęły. Nie dziwię się, że tyle osób je ma, bo są fantastyczne, ale sama jeszcze musze nadrobić te braki. W ogóle bez sensu, że jeszcze ich nie kupiłam, bo nie są aż tak drogie, a do tego łatwo je znaleźć w polskich sklepach internetowych.
Na liście mam też klasyczne szarości-beże: „Highlight”, „Frosting” oraz „Pure Porcelain”.


  
Orly „Blush”. Kolekcja tak piękna, że chciałabym przygarnąć całą! Niby tam zwykłe różowe lakiery, ale każdy z nich ma w sobie to „coś”!. I tak pięknie razem wyglądają! Nie mogę się zdecydować, który podoba mi się najbardziej!


  
OPI „Hello Kitty”. Te nakrętki w kotki! Zauroczyły mnie totalnie! Kolekcja sama w sobie przeciętna, ale chciałabym mieć jeden lakier z serii dla samej tylko buteleczki. Chyba wybrałabym czarny „Never Have Too Many Friends”. Akurat mój klasyczny czarny lakier dobija dna i będę się niebawem rozglądać za nowym, takie słodkie kocie cudo będzie odpowiednim następcą. Generalnie podobają mi się też różowe „Let's Be Friends”, „Look at My Bow”, „Smart + Cute” oraz fajny żółty „My Twin Mimmy”, ale jak znam siebie pewnie będzie mi żal na nie kasy. Heh.


  
China Glaze „City Flourish”. Z tej kolekcji podobają mi się praktycznie wszystkie lakiery! Najbardziej mi się podobają „In a Lily Bit”, „Lotus Begin” oraz „Metro Pollen-tin”, ale każdy jest ekstra! Radosne, wiosenne kolory, takie, jakie lubię. Bardzo w moim stylu są też „At Vause Value”, „Grass is Lime Greener” oraz „Petal to Metal”.



China Glaze „That’s Shore Bright” oraz „Tart-y for the Party”. Fioletowych lakierów nigdy za wiele. Szczególnie, gdy są takie śliczne!


  
Fioletowe linearne holo. Jakbyście nie zauważyli – najbardziej mi się podobają fioletowe lakiery. Takich nigdy za dużo. A holo, któż tego efektu nie kocha?! Chodzi o drobinki które odbijają światło dając efekt tęczowej linii, tafli. Coś pięknego! Jak dotąd wyszukałam 3 lakiery w odpowiednim odcieniu i z ładnym holo. Cosmic Rainbow chyba podoba mi się najbardziej, ale jak znam życie pewnie jak już, to trafi do mnie Eternal Beauty. Tak czy siak – wiem, że będę zachwycona.



Foxy Paws. Lakiery tej marki nie mogły być bardziej czadowe! Pozytywny, pomarańczowy „Let’s have a Kiki” nie dość, że sam w sobie ładny i ma interesujące drobinki, to jeszcze świeci w ciemnościach! „Lambada” ma super taneczną nazwę, energetyczny kolor i cudne drobinki holo. Królowa imprezy w tropikach jak nic! A „Mine’s a Little Bigger Than Yours”? Ten lakier jest po prostu klasycznie piękny.


  
A-England St. George. Ten lakier jest legendarny. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych, najpopularniejszych i najpiękniejszych lakierów marki. Epicki.
A-Englan Spirit of the Moors. Wiecie, że nie mam żadnego kobaltowego ani granatowego lakieru do paznokci? Mam ze trzysta buteleczek i żadnej w tych kolorach. Generalnie nie przepadam za takimi odcieniami niebieskiego, ale Spirit of the Moors jest tak piękny, że oczyma wyobraźni widzę go w mojej kolekcji. I jestem zauroczona.

 

Model’s Own „Bubblegum”. Kultowy lakier tej marki. Wypuszczony parę lat temu i od tych paru lat go pragnę, ale jakoś tak wyszło, że jeszcze do mnie nie trafił. Ale trafi, prędzej czy później ten neonowy słodziak będzie mój. Tylko jeszcze nie wiem kiedy.
Serum no 5 „Laven-Daringly Bright”. Ja wiem, że tutaj ten lakier wygląda bardzo skromnie. Ale wystarczy zgasić światło, a paznokcie zaczynają się świecić na fioletowo! Shine, shine, shine!
piCture pOlish „Aurora”. Przepiękny, wyśniony lakier o wykończeniu multichrome. Tak się mieni, że widać w nim całe spektrum zorzy polarnej! Niesamowitość w płynie, tylko czeka, aby pomalować nim paznokcie. Nie wiem, czy jeszcze jest gdzieś dostępny, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się go dorwać.
I Love Nail Polish „Mutagen”. Cała ich kolekcja multichromów jest tak fantastyczna, że nie wiadomo, który lakier wybrać. A ten ma najbardziej czadową nazwę – już widzę, jak z tym lakierem na paznokciach jadę do laboratorium modyfikować genetycznie bakterie!


 
Na koniec jednorożce lakierowego świata. Funky Fingers „Unicorn Farts” oraz Clarins „Unicorn Pee”. Nie będę Was oszukiwać – chodzi głównie o nazwę. Ale kurde, kto by nie chciał mieć bąków i sików jednorożna!? Ja bym chciała i to bardzo. Sound creepy… but cute!



Wszystkie te wymarzone cudowności przypinam na tablicy naPintereście [klik]. Tam też są zebrane zdjęcia ze swatchami lakierów na paznokciach. Często je sobie oglądam, na bieżąco aktualizuję. Mam już tyle lakierów, że częściej wykreślam niż coś dopisuję, ale wciąż nie mogę zupełnie tej listy wyzerować. W sumie krótka ta wishlista, przynajmniej w porównaniu z moimi początkami lakieromaniactwa – mam nadzieję, że mnie rozumiecie ;). Mam już tyle lakierów, że w miarę wysyca to moje potrzeby i zachcianki, ale czasem coś mnie tak zauroczy, że marzy mi się kolejny egzemplarz w kolekcji. Taki standardowych lakierów praktycznie już nie kupuję, poza tymi które się zużywają. Teraz jak już to interesują mnie takie wyjątkowe i dobrej jakości. Życzcie mi, abym kiedyś mogła mieć je wszystkie!


Jaki jest Wasz najbardziej wymarzony lakier do paznokci? Tworzycie też takie wishlisty?

Jak coś kupię, to na pewno pojawi się na Instagramie lub Snapchacie @theCieniu. Obczajcie też blogowego Facebooka, żeby nie przegapić kolejnych postów. 
Dzięki, ze jesteście ze mną!
Paulina @theCieniu




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj serdecznie na blogu cienistość.pl! Znajdziesz tutaj mnóstwo inspiracji z oryginalnymi zdobieniami paznokci. Przygotowuję videotutoriale, tematyczne serie i przeglądy trendów. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)