Moje kosmetyczne skarby – rozświetlacze, róże, bronzery i pudry


Przedstawiam Wam moją kolekcję do makijażu twarzy. W porównaniu do niektórym blogerek nie mam tego dużo, ale jak dla mnie i tak jest to mnóstwo. Mam jednak szczęście i z każdego zakupu jestem zadowolona i spokojnie mogę Wam polecić przedstawione tu produkty. Jesteście ciekawe, co mam na stanie?



Sensique Puder rozświetlający w perełkach nr 102

Mój pierwszy nabytek z tej kategorii produktów, na początku myślałam, że to róż ;) i właściwie jak mam mało czasu lub chcę zrobić naprawdę minimalny makijaż, to nakładam tylko ten rozświetlacz, a róż i bronzer pomijam. Uwielbiam kuleczki! Do tego przyjemnie, delikatnie pachnie. Tylko opakowanie jest beznadziejne, już zaczyna pękać. Zmodyfikowałam też zawartość dodając jasne perełki z dwóch innych produktów, więc tutaj wygląda inaczej niż oryginalna wersja – jeśli jesteście jej ciekawi, to recenzję znajdziecie u Kleopatre. 

  

Essence LE Twilight Breaking Dawn part 2 Shimmer Powder

Rozświetlacz z dawnej, wampirzej edycji limitowanej. Mocno złoty, ale szalenie mi się to podoba! Uważam, że jego odcień bardzo pasuje do mojej cery. Uwielbiam to, jak wygląda na mojej twarzy, lubię też kłaść odrobinkę w wewnętrzny kącik przy makijażu oka.

 



Catrice LE Celtica Multicolour Highlighter C01 Far and Beyond

Mój najnowszy nabytek. Jaśniejszy i chłodniejszy niż ten z Essence, więc fajnie uzupełnia moją kolekcję. Ale właściwie to najbardziej podoba mi się w nim piękne opakowanie :D Możecie je zobaczyć na głównym zdjęciu posta – to z „celtyckim” wzorem.

 



Essence LE Vintage District Blush 01 It’s popul-art

Mój pierwszy normalny róż. Jak zaczynałam się malować, to myślałam, że skoro mam ciepły typ urody, to najodpowiedniejszy będzie taki brzoskwiniowo-ceglasty róż. Nieźle się zdziwiłam, gdy odkryłam, że to jednak nie to. Ale jest tak ładny, że go nie oddam ;) no i przydaje się jako ratunek, gdy mam makijaż oczu w chłodnych kolorach, ubrania w chłodnych kolorach, ale nie chcę wyglądać jak trupek ;)

 

  

Catrice Defining Blush 070 Pinkerbell
Tu też się zdziwiłam, że taki róż tak super do mnie pasuje, bardzo podoba mi się jak w nim wyglądam. Kolor jest niesamowity, wręcz jaskrawy – coś świetnego. Jest dosyć twardy i mocno napigmentowany, ale miękki pędzel nabiera niewielką ilość która ładnie wygląda na buzi. 
 



Essence Blush Up!

Na zdjęciu ciepła wersja 10 Heat wave, mam też chłodną, różową 20 Pink flow, ale gdzieś mi się zapodziała. Kolory wydają się być wręcz lekko neonowe, ale w obu czuję się fantastycznie i oba świetnie wyglądają! Zazwyczaj przeciągam pędzlem przez całość nabierając każdego odcienia po trochu, ale można kombinować z poszczególnymi partiami. Trochę pylą, ale do ogarnięcia. To chyba moje ulubieńce wśród róży, po nie sięgam najczęściej.

 



Wibo Sun Touch Powder in Pearls

Moim pierwszym bronzerem były perełki bronzujące Sensique – nienajlepszy wybór, ale uparłam się wtedy na kuleczki. Kolor średnio mi pasował, a do tego pudełko się rozleciało. Część kuleczek dołożyłam do wersji rozświetlającej Sensique jak wspomniałam wyżej, a część do tego bronzera Wibo.

Tu opakowanie już się lepiej sprawdza niż w wypadku Sensique, a kolor bardziej mi pasuje. Mimo iż wszystkie złote kuleczki przeniosłam do perełkowego rozświetlacza, to wciąż zostało sporo błyszczących drobinek, ale nawet je polubiłam – po prostu tego bronzera używam latem, kiedy nie nakładam różu ani rozświetlacza. No i są kuleczki!




Bourjois Bronzing Powder 052

Jedyny kosmetyk tutaj, który nie jest z najniższej półki cenowej. Wydawałoby się, że jest nieco za ciemny dla mnie, ale jeśli nakładam niewielką ilość, to wygląda naprawdę super. I uwielbiam jego czekoladowy wygląd i zapach! Skubany jest strasznie drogi, ale mój dorwałam podczas promocji w Rossmannie. Mojej mamie kupiłam taki sam i jest bardzo zadowolona, tym bardziej, że ma dużo ciemniejszą skórę ode mnie. Ten bronzer też ma niby jakieś drobinki, ale na twarzy ich nie widać. Naprawdę fajny!


Essence LE Beach Cruisers Bronzing Powder 01 Life is a Beach

Znowu skusiłam się na produkt z limitowanki, właściwie niepotrzebny, ale kurczę, on pachnie! Przyjemnie kokosowo, jeny jak mi się podoba! Do tego wygląda tak pozytywnie. Zazwyczaj pędzlem omiatam bronzer na brzegach, omijając palemkę, ale nie da się nie zahaczyć o jej liście. Mimo wszystko drobinki raczej się nie pokazują i wszystko wygląda ładnie. Podoba mi się też, że kosmetyk ma taki jasny odcień, doskonale do mnie pasuje.
 



 Essence All About Matt! Fixing Compact Powder

Całkiem spoko matowi skórę. Podoba mi się to, że jest „przezroczysty” i przez to nie pozbawia cery „życia” i nie muszę dodatkowo dokładać bronzera, rozświetlacza czy różu, tylko tak na szybko zmatowić skórę.

Sensique Matt Finish Powder nr 01

Mój pierwszy puder, już ledwo zipie. Upadł mi kiedyś i strasznie się pokruszył, ale mimo to nie mam problemów z jego nabieraniem na pędzel. Używam go, gdy robie sobie pełen makijaż. Nie jest jakimś cudem, ale generalnie daje radę. I kolor pasuje mi zaskakująco dobrze, a to najważniejsze – bałam się, że skoro to mój pierwszy tego typu kosmetyk, to będzie jakaś porażka.

W przyszłości chciałabym sobie kupić jakiś dobry puder mineralny, z filtrem UV, może coś polecacie?

 



Nie znam się na makijażu, nie maluję się zbyt dużo, dlatego nie jestem w stanie napisać rzetelnych recenzji – trudno mi porządnie ocenić te produkty. Ale z wszystkich pokazanych tu kosmetyków jestem bardzo zadowolona i nie żałuję zakupu. Większość ma trochę tandetne, plastikowe opakowania, ale poza Sensique żadne nie sprawia mi problemu. 

  

Zazwyczaj nakładam wszystko jednym pędzlem – tym do różu od Essence. Nabiera on zawsze na tyle mało produktu, że mimo moich mizernych umiejętności jestem w stanie w miarę ładnie się umalować. Jak dla mnie to zaleta. Poza tym jest mięciutki, trwały i niedrogi. Choć chciałabym sobie kiedyś kupić jakieś dobre pędzle do konturowania, nakładania różu itp. Co polecacie?

Do pudru używam wysuwanego/składanego pędzla z Rossmanna – jakiś ekstra nie jest, ale mogę go nosić w torebce i jakoś tam daje radę. 



W moim odczuciu mam tego tak dużo, że absolutnie więcej nie potrzebuję i nie chcę – czuje się w pełni nasycona i nie mam ochoty na dalsze zakupy. Szkoda, że nie mogę tego powiedzieć o lakierach do paznokci :) 

A jak Wasza kolekcja? Moją przedstawiam z okazji zabawy „Kosmetyczne skarby”, organizowanej przez Hexxanę [szczegóły], spodziewajcie się niebawem kolejnych postów :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj serdecznie na moim blogu. Znajdziesz tutaj zdobienia paznokci oraz inne cieniste głupoty. Zapraszam!

Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger