Konferencja Meet Beauty 2017 – relacja lakieromaniaczki

Konferencja Meet Beauty 2017 – relacja lakieromaniaczki



Rzygam tęczą z radości cały czas, jak pomyślę o minionym weekendzie. Konferencja blogerek i vlogerek urodowych Meet Beauty to jest fantastyczne wydarzenie, na które czekałam cały rok i rany, było epicko cudownie! Hehe już mi się pozytywne epitety kończą w słowniku do opisania jak bardzo mi się podobało ;)
Kto oglądał moją relację na Snapchacie @theCieniu lub Instastory? Działo się tyle, że nie byłam w stanie pokazać wszystkiego, dlatego dzisiaj zapraszam Was na bardzo obszerną relację i mój komentarz do wydarzenia.


W zeszłym roku firma drukująca wizytówki nawaliła i nie zdążyła na czas, ale w tym roku byłam już przygotowana :) 

TARGI BEAUTY DAYS W NADARZYNIE

Tegoroczna edycja konferencji była wyjątkowa – po pierwsze, trwała aż dwa (a właściwie to 3) dni, a po drugie – połączono ją z targami Beauty Days w Nadarzynie. Dla mnie to było świetne rozwiązanie, w zeszłym roku bardzo brakowało mi wolnej chwili na porozmawianie ze wszystkimi, teraz miałam na to więcej czasu. Mam nadzieję, że następne edycje też będą dwudniowe, z obowiązkowym spotkaniem integracyjnym w sobotę wieczorem!
Jeśli chodzi o imprezę towarzyszącą, to takie połączenie ma swoje wady i zalety. Dla mnie to była spora atrakcja, ponieważ jak dotąd byłam tylko na targach kosmetycznych w Gdańsku, które są mniejsze i mnie spektakularne od warszawskich. Powiedziano mi co prawda, że Beauty Days to wciąż mniejsza impreza niż popularne Beauty Forum, ale ja i tak byłam zachwycona ogromem atrakcji i liczbą stoisk. Nie da się ukryć, że targi skutecznie wabiły uczestniczki konferencji i odciągały od strefy Meet Beauty. Trochę szkoda, ale ja osobiście nie narzekam – miałam ten komfort, że mogłam przyjechać na miejsce już w piątek i wtedy zwiedzić wybrane stoiska, a weekend spędziłam przede wszystkim w strefie konferencyjnej. Na targach było stosunkowo mało osób, szczególnie pierwszego dnia, dlatego mogłam bez kolejki podejść do lady, spokojnie obejrzeć wzorniki i wypytać o nowości. Zazwyczaj chodziłam w towarzystwie koleżanek-lakieromaniaczek, więc nie mogę uskarżać się rozproszenie uczestniczek konferencji po targach. Super było tak na bieżąco komentować z dziewczynami produkty różnych firm i wydarzenia, dzięki za super towarzystwo i lakierowe pogaduszki!

Przeczytaj też: Relacja z targów kosmetycznych w Gdańsku 

Miło wspominam wizytę na stoisku Bluesky :)

Smuteczkuję tylko, że na stoiskach firm panowała trochę inna atmosfera, niż na poprzedniej konferencji Meet Beauty. Odniosłam wrażenie, że przedstawiciele marek byli przede wszystkim nastawieni na sprzedaż (co jest w sumie w pełni zrozumiałe, w końcu to targi), co trochę rozmijało się z moimi oczekiwaniami. Na pojechałam na targi jak na zakupy, tylko żeby zapoznać się z ofertą, obejrzeć nowości, poszukać co jest gorącym trendem sezonu i rozmawiać, rozmawiać. Rok temu firmy były obecne nie jako sprzedawca na targu, ale jako partner dla nas, blogerek i to tworzyło trochę inną relację. Tutaj siłą rzeczy trzeba było poświęcić czas na klientów i odwiedzających targi. Mimo wszystko nie chcę tutaj zmalować jakiegoś negatywnego obrazu, bo przecież udało mi się porozmawiać z wieloma przedstawicielami lakierowych marek, poznałam kilka świetnych osób. Zresztą na Faceboku Cienistość wrzucam video w których przedstawiam parę interesujących firm i pokazuję ich najnowsze produkty. Wyłowiłam też główne trendy nadchodzącego sezonu – post na ten temat jest już gotowy i pojawi się w poniedziałek rano, zapraszam serdecznie!
Podsumowując – dla mnie osobiście połączenie konferencji z targami to fajny pomysł i świetna atrakcja! Ale nie wiem, czy chciałabym, żeby następna edycja Meet Beauty była podobnie zorganizowana. Raz było super spróbować czegoś nowego, ale chyba wolałabym powrót do atmosfery wydarzenia sprzed roku. Najważniejsze jednak jest dla mnie, aby impreza trwała więcej niż jeden dzień – to było takie świetne, taki cudowny weekend!

Zobacz też: nowości firm lakierowych na fanpage Cienistość

Ten tropikalny tygrys był fajniejszy od Gali Beauty Days :P Furorę robił również jednorożec na stoisku Glov. A dzięki akcji Meet Naturals mam kilka ciekawych produktów do przetestowania, a moje włosy zostały zbadane (chyba czas już iść do fryzjera;))

GALA BEAUTY DAYS

Uczestniczki konferencji Meet Beauty dostały zaproszenie na uroczystą galę Beauty Days. To bardzo miło ze strony organizatorów, z radością zgłosiłam chęć udziału w tym wydarzeniu. Chyba jednak za dużo sobie nawyobrażałam i ostatecznie gala mnie rozczarowała (no co za wstyd, dostała VIP zaproszenie na galę z koncertem Edyty Górniak, taki fejm i suawa a ta marudzi, #zblazowanaPaulina). Chyba nie jestem targetem dla tego wydarzenia, bo najbardziej emocjonującym momentem była chwila, gdy stłukły się talerze firmy od cateringu (tak strasznie mi przykro, że zdarzył się taki wypadek!). Rozdanie nagród niezbyt mnie interesowało właściwie, to było coś ciekawego przede wszystkim dla przedstawicieli firm, a dla blogerek już mniej. Zapowiadany koncert Edyty Górniak opuściłam, ale widziałam, że było nagranie live na Instagramie. Spoko i tak się super bawiłam w knajpie Telepizzy z koleżankami, było ekstra! Widać taki już mam gust i charakter, że zamiast siedzieć na fancy imprezie wolę jeść pizzę i paplać o lakierach ;)


Nowe lakiery Neo Nail tak mi się podobają! 

WARSZTATY NEO NAIL „AQUARELLE”

Koniec gadania o targach, przejdźmy do najbardziej ekscytującego (przynajmniej dla mnie) punktu programu – warsztatów z Neo Nail! Przyznaję, bardzo się na nie napaliłam, bo uwielbiam wszystko, co dotyczy paznokci. A jak zobaczyłam filmik o nowej serii Aquarelle u Katosu i dowiedziałam się, że będziemy się bawić tymi lakierami na warsztatach, to już w ogóle zwariowałam z radości.
Na warsztatach wysłuchaliśmy co nieco o firmie Neo Nail, a następnie pani instruktorka pokazała nam trzy sposoby na wykorzystanie lakierów Aquarelle w zdobieniach paznokci. Cierpliwie wszystkiego wysłuchałam (no dobra, niecierpliwie, nie mogłam się doczekać malowania), a potem mogłam przejść do zabawy! Każdy miał miejsce przy stoliku wyposażonym w pełen zestaw do zdobienia paznokci. Do dyspozycji mieliśmy parę kolorów bazowych, lampę, wzorniki oraz wszystkie odcienie Aquarelle. I nie zawiodłam się – ten efekt jest czadowy! Z chęcią zostałabym dłużej i bawiła się tymi lakierami dalej.
Na koniec każdy z uczestników dostał w prezencie jeden lakier Neo Nail z kolekcji „Aquarelle”. To bardzo miłe ze strony firmy, ale jednocześnie okrutne, bo poczułam się, jakbym lizała cukierka przez papierek. Wszystko fajnie, ale aby w pełni skorzystać z możliwości tej kolekcji potrzebne są minimum dwa lakiery – specjalny lakier bazowy oraz kolor. A dostaliśmy tylko kolor, bazę trzeba było sobie dokupić (OMG, no jak tak można, dostała lakier i jeszcze narzeka, co za #zblazowanaPaulina :P). Heh, no to kupiłam, bo inaczej bym się zapłakała, jakbym miała patrzeć w domu na ten jeden lakier i nie móc za bardzo pobawić się efektem akwareli. Mąż był potem niezadowolony, bo obiecałam oszczędzać i teraz czeka mnie noszenie „karnej tiary za przepierdalanie pieniędzy na głupoty” :P Ale będę czarować akwarelami, więc jest radość, w przyszłym tygodniu spodziewajcie się wpisu z videotutorialem!

Neo Nail Aquarelle - biały lakier dostałam, a resztę kupiłam. Odcień Emerald najładniejszy!

Podobał mi się makijaż wykonany przez Karolinę Ziętek na warsztatach z Golden Rose

WARSZTATY GOLDEN ROSE

Następne warsztaty, w jakich miałam przyjemność uczestniczyć, to lekcja konturowania prowadzona przez Karolinę Ziętek. Prowadząca jest przesympatyczna i bardzo kompetentna, świetnie się jej słuchało! Zresztą znam już ją z YouTube, robi super filmiki. Ja co prawda niezbyt makijażowa jestem, zamiast eleganckich, dopracowanych makijaży raczej tworzę pstrokate eksperymenty, ale mimo to z ciekawością wysłuchałam wykładu.

Nie wiem, czy Bułka tak się stęskniła za mną czy też tak jej się spodobało pudełeczko od Golden Rose. Obstawiam jedno i drugie ;)

FOTOGRAFIA KOSMETYKÓW W PRAKTYCE

Natalia Sławek z bloga Jest Rudo to mój autorytet w dziedzinie fotografii! Dlatego bardzo się ucieszyłam, że poprowadzi wykład na konferencji, wiedziałam, że nie mogę opuścić tego wydarzenia! Prelekcja była bardzo inspirująca, jednak trochę odczuwam niedosyt. Wydaje mi się, że Natalia trochę za dużo czasu poświęciła podstawom i spokojnie mogła skupić się na radach dla zaawansowanych. Może się mylę, ale wychodzę z założenia, że skoro to konferencja dla najlepszych blogerek urodowych, które pokonały konkurencję podczas rekrutacji, to jednak znamy doskonale podstawy fotografii i potrzebujemy innych rad. Jestem ciekawa, jakie jest Wasze odczucie? Może po tylko mi się tak wydaje, bo śledzę bloga Natalii od lat i przeczytałam już mnóstwo jej poradników? Całe szczęście w drugiej części wykładu prowadząca rozwinęła temat i przedstawiła wskazówki dobrane konkretnie pod kątem blogów urodowych, dzięki czemu mogłam wyciągnąć z tego wykładu trochę nowej wiedzy i inspiracji.
W szkicach blogowych mam post „Jak fotografować paznokcie”, ale cały czas się waham, czy go publikować. Byłybyście zainteresowane takim artykułem?

Z lakieromaniaczkami najlepiej! Dziewczyny jesteście super!

NAGRODA BEAUTY# DLA NAJLEPSZYCH BLOGEREK I VLOGEREK

Nową atrakcją tegorocznej konferencji było przyznanie statuetek Beauty# dla najlepszych blogerek i vlogerek na podstawie głosów uczestniczek Meet Beauty. Bardzo się cieszę, że część nagród zgarnęły moje faworytki, na które głosowałam i którym od dawna kibicuję. Tytuł najlepszego bloga trafił do Agu blog, yay! Najlepszym blogiem makijażowym została strona Agwer, a najlepszym blogiem włosowym – Anwen. Dziewczyny, serdecznie Wam gratuluję, cieszę się przeogromnie, że zdobyłyście to wyróżnienie, jesteście najlepsze! Nagrodę dla najlepszego vloga zdobyła Red Lipstick Monster, a w kategorii „Pielęgnacja” wygrała Alina Rose – to chyba nikogo nie dziwi, bo dziewczyny odwalają naprawdę fantastyczną robotę, obserwuję je od paru lat i zawsze podziwiałam za niesamowitą jakość i charyzmę. Brawo!
Nie jestem jednak w stanie skomentować nagrody w kategorii „Paznokcie”, bo laureatki Paatrizaaa najzwyczajniej w świecie nie znam, ani ja, ani moje koleżanki-lakieromaniaczki, byłyśmy bardzo zaskoczona jej zwycięstwem. Przyznaję, że obstawiałam którąś z moich znajomych z blogów lakierowo-zdobieniowych. Niemniej jednak – Paatrizaaa, serdecznie gratuluję wygranej, zaobserwowałam Twojego bloga i mam nadzieję, że następnym razem poznamy się osobiście :)

Tomasz Stopka tłumaczy internety. Nawet zrozumiałam ;)

JAK ZROBIĆ SEO NA BLOGU

Kolejny punkt programu, na który bardzo liczyłam. I nie zawiodłam się! Pan Tomasz Stopka w przystępny i praktyczny sposób omówił podstawy SEO dla blogerów. Teraz nasze blogi będą bardziej widoczne dla wyszukiwarek! Kilka zaleceń już znałam wcześniej, ale brakowało mi usystematyzowania wiedzy i praktycznych rad, dlatego cieszę się, że mogłam się tego wszystkiego dowiedzieć. Mam ładne notateczki, przygotowałam sobie plan działania i listę spraw do uzupełnienia, będzie moc!
Dziewczyny, czy interesuje Was temat SEO na blogu? Jeżeli tak to dajcie znać, chętnie podzielę się notatkami i wskazówkami z wykładu w formie wpisu blogowego :)

Identyfikator już wisi na mojej tablicy korkowej - jak trofeum hihi :) Ale to dla mnie bardzo ważna pamiątka

Bardzo mądre i interesujące wykłady. Brawo Tołpa i Annabelle Minerals!

WYKŁADY POD PATRONATEM TOŁPA I ANNABELLE MINERALS

Ostatni dzień konferencji spędziłam przede wszystkim na sali wykładowej. Prezentacje zapowiadały się bardzo interesująco, a poza tym dawały chwilę wytchnienia od dzikiej gonitwy po targach i super intensywnych rozmów ;)
Tołpa jak zawsze o pielęgnacji w rytmie slow life. Kompetentnie, z niezwykle ważnym dla mnie naukowym backgroundem. Bardzo sobie cenię produkty tej marki i podoba mi się jej filozofia.
Kosmetyki mineralne Annabelle Minerals znam od dawna i nie spodziewałam się, że jestem w stanie dowiedzieć się o nich coś nowego. Ale prowadząca pokaz Ewa Szałłkowska przeniosła nas na wyższy level i pokazała ukrytą moc drzemiącą w minerałach. To zdecydowanie coś dla fanów naturalnej pielęgnacji i kosmetycznego DIY, ja jestem bardzo na tak!
Zarówno o kosmetykach Tolpa jak i Annabelle Minerals będę pisała na moim lifestylowym blogu paulinaweiher.pl, zapraszam serdecznie! W szkicach i planach mam artykuły na temat naukowych podstaw pielęgnacji oraz wykorzystania kosmetyków mineralnych przy tworzeniu błyszczyków i eyelinerów oraz... własnych cieni duochromowych!



Jedznie! Jestem głodomorem i bez jedzenia bym padła, dlatego zawsze zwracam uwagę na zaplecze gastronomiczne. W tym roku było organizowane przez targi i opierało się głównie o fastfoody. Ja nie narzekam, bo burger z rewelacyjną wołowiną od firmy Konkret stawiał mnie na nogi i dawał energię na cały dzień, ale trochę brakowało zdrowszego menu. Na wykładzie Jasona Hunta też był konkret :P A najładniejszą ściankę do zdjęć znalazłam na stoisku Bandi - pozuję do fotki z Pulinką :)

JASON HUNT RADZI JAK BYĆ LEPSZYM BLOGEREM


Bardzo, bardzo sobie cienię rady Tomka Tomczyka na temat blogowania. Kupiłam wszystkie jego książki i naprawdę sporo mi pomogły. Zawsze mi jednak brakowało w nich odniesienia do blogów urodowych, które jednak stanowią dość specyficzną kategorię, rządzącą się nierzadko własnymi zasadami. Dlatego podobało mi się, że Tomek zajrzał wcześniej na nasze blogi i zwrócił uwagę na nasze dobre i złe strony. Dzięki temu wiem teraz, na czym powinnam się skupić i co poprawić oraz co jest naszą siłą i dobrze nam wychodzi.

Przeczytaj też: konferencja Meet Beauty 2016

Ania, Ania, Hani i Ania ;)

B. LOVES PLATES

Na samym końcu odbył się inspirujący panel dyskusyjny „Od bloga do biznesu”, w którym uczestniczyła Ania Bulwicka z bloga B. For Beautiful Nails i właścicielka znanej już Wam marki B. Loves Plates, Anna Anwen Kołomycew – najpopularniejsza włosomaniaczka, która niedawno wypuściła swoje produkty do pielęgnacji włosów oraz Hania Kępa-Szul, prowadząca sklep hania.com.pl. Od dawna marzę o własnym lakierowym biznesie, dlatego z ciekawością wysłuchałam tej rozmowy. Na razie niestety doktorat musi być moim priorytetem, ale mam nadzieję, że jak skończę, to będę mogła spełnić to swoje marzeni. Heh, zobaczymy :)

Przeczytaj też moje wpisy o płytkach i lakierach B. Loves Plates:

Zobaczcie, jaka super torba!


PREZENTY! 

Nie sposób nie wspomnieć o prezentach, jakie otrzymaliśmy na koniec. Wow, po prostu wow, tyle tego jest! W całym tym stosie cudowności co prawda nie było zbyt wiele paznokciowych rzeczy, dlatego nie wiem jeszcze co Wam pokazać. Myślę, że te najciekawsze kosmetyczne produkty pokażę na moim drugim blogu paulinaweiher.pl, natomiast tutaj skupię się na akwarelowych zdobieniach hybrydowych. Nie będę raczej robić wpisu ani video z pokazywaniem prezentów z konferencji, ale jeżeli jakiś kosmetyk szczególnie Was zainteresował to dajcie znać, a zrobię krótką prezentację na Facebooku lub Instagramie.
Ale w sumie oj tam prezenty, zobaczcie jaką mam czadową torbę! Będę się teraz lansować po Gdańsku z moją super paznokciową torbą! Meet beauty we współpracy z Gosią Zimniak przygotowało naprawdę fantastyczne, tematyczne grafiki, świetnie wyglądają! Szkoda, że przy ich rozdawaniu panował taki rozgardiasz i ledwo się załapałam na wzór pasujący do tematyki mojego bloga. Ale przy tak wielkiej imprezie ciężko w sumie opanować tłum rozemocjonowanych dziewczyn, więc moim zdaniem i tak wyszło wszystko dobrze. I miałam łzy w oczach przy odbieraniu torby, że to już koniec i trzeba się żegnać i zawijać do domu. To naprawdę było magiczne wydarzenie i będę przez następny rok stawać na rzęsach, żeby dostać się na Meet Beauty jeszcze raz!


YOUTUBE VLOG: RELACJA Z KONFERENCJI MEET BEAUTY 

Bułka też stwierdza, że było super!

Przeczytaj też:

Wow, naklepałam relację na grubo ponad 10 000 znaków! Sześć stron w Wordzie! A jeszcze tyle mogłabym opowiadać! Naprawdę rewelacyjnie się bawiłam i do teraz piszczę z radości, że mogłam uczestniczyć w tej konferencji. Mam nadzieję, że za rok zobaczymy się ponownie na Meet Beauty! Drodzy organizatorzy – dziękuję serdecznie za zaproszenie, to dla mnie niesamowite wyróżnienie i radość! Było fantastycznie, świetna robota!
Lakieromaniaczki – dziękuję za cudowne towarzystwo. To niesamowite, jak świetnie mi się z Wami rozmawia, uwielbiam Wasze towarzystwo! Mam nadzieję, że zobaczymy się na żywo jak najszybciej! A tymczasem przesyłam pozdrowienia z Gdańska, miłość, holo brokat i jednorożce! Lakiery łączą ludzi!


Pomalowałam paznokcie Kasi z bloga Zenja! Spotkanie w Charlotte Menora w Warszawie

Pomalowałam paznokcie Kasi z bloga Zenja! Spotkanie w Charlotte Menora w Warszawie




Wyjazd do Warszawy na konferencję Meet Beauty to doskonała okazja, aby spotkać się z Kasią Świerc z bloga Zenja. To już powoli robi się tradycja – rok temu też spotkałyśmy się w takich okolicznościach. Za każdym razem szalenie żałuję, że nie mieszkamy w jednym mieście, bo tak nam się fantastycznie rozmawia! Czuję się jakby Kasia była moją bratnią duszą, mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań. Dotrzymałam zeszłorocznej obietnicy i tym razem pomalowałam Kasi paznokcie w kaktusowo-flamingowe wzorki, które chcę Wam dzisiaj pokazać.


Zdjęcia z naszego spotkania rok temu! W dawnym biurze Kasi, widzicie flaminga w tle? 

Pomysły na zdobienia czasem rysuję w szkicowniku. Dla Kasi łatwo coś wymyślić, wiadomo co lubi - kaktusy i flamingi!

Inspirację do tego zdobienia zaczerpnęłam między innymi z wzorów widzianych w Tigerze. Najpierw pokombinowałam w szkicowniku, aby przedstawić Kasi swoje pomysły i aby mogła coś dla siebie wybrać.


Charlotte Menora ma super menu! Zamówiłam dla siebie naleśniki różane, a Kasia wybrała pudding z chałki. Ten pudding wyglądał tak ciekawie, że kilka dni później wybrałam się ponownie w to samo miejsce, żeby go spróbować – był pyszny! 

Wszystkie potrzebne akcesoria gotowe - różowy lakier Color Club "Flamingo" obowiązkowo!

Spotkałyśmy się w restauracji Charlotte Menora przy placu Grzybkowym. Udało mi się upolować wolny stolik na zewnątrz, dzięki czemu mogłyśmy swobodnie zająć się malowaniem paznokci. Muszę przyznać, że malowanie paznokci na świeżym powietrzu sprawiło mi trudność – wysoka temperatura i wiatr sprawiły, że lakier błyskawicznie gęstniał, zanim zdążyłam rozprowadzić go na płytce paznokcia. Niestety nie jest przez to idealnie, ale robiłam co mogłam. Ze zdobieniem poszło już lepiej, większość wzoru malowałam już farbkami akrylowymi, a te lepiej się zachowywały w tych trudnych warunkach.


Paznokcie dopasowane do kolorowego pierścionka Kasi

Na swoich paznokciach również zrobiłam tropikalne wzory z flamingiem 

Obejrzyj vlog z Warszawy! Spotkanie z Zenją, śniadanie w Charlotte, zakupy w Flying Tiger i spacer po starym mieście:


Zobaczcie, jaki miły prezent dostałam! Kasia prowadzi sklep Frannys w ktorym sprzedaje smakową kawę oraz akcesoria papiernicze do hand letteringu i bullet journal :) 


Znacie Kasię i jej bloga Zenja? Kasia jest super kreatywna, pisze o kawie, bullet journal, tworzeniu i kolorowych inspiracjach. Uwielbiam oglądać jej Instastory (teraz jak coś pokazuje to widać fajne paznokcie! :D).

4 sposoby na efekt syrenki – inspiracje i tutoriale

4 sposoby na efekt syrenki – inspiracje i tutoriale




Efekt syrenki – to był hit dwa lata temu! Pyłek wcierany w białą hybrydę to był absolutny krzyk mody! Teraz takie zdobienie jest już troszkę passe, ale ten drobny, opalizujący brokat cały czas stanowi główny akcent wielu stylizacji paznokci. Z czasem sposobów na wykorzystanie efektu syrenki przybywało, tak samo jak rodzajów tego pyłku. Tyle tego, że aż można się pogubić! Dlatego śpieszę z pomocą i przedstawiam Wam mini przewodnik po zdobieniach z wykorzystaniem efektu syrenki.

Do tych zdobień nada się praktycznie każdy brokatowy pyłek, natomiast określenie „syrenka” wskazuje na tego jego rodzaj, który subtelnie opalizuje.

Efekt syrenki na białej hybrydzie - niby niemodny, ale mi się cały czas podoba :) 


1. KLASYCZNY EFEKT SYRENKI

Zacznijmy od klasyki, czyli pyłku wcieranego w hybrydę. Drobinki przyklejają się do klejącej warstwy dyspersyjnej, układają płasko koło siebie i tworzą piękny efekt opalizującej tafli. Tak jak kiedyś na salonach królowała klasyczna syrenka Indigo na białym lub czarnym tle, tak teraz rodzajów syrenek i kombinacji kolorystycznych mamy niezliczenie dużo. Hitem tego sezonu jest neonowa syrenka nakładana na kolor. Ja sama jednak najbardziej lubię standardową wersję i niebiesko-zieloną lub jasnofioletową bazę.

Na ciemnym podkładzie efekt jest bardzo interesujący i kolorowy



O czym należy pamiętać przy nakładaniu efektu syrenki?

- Pyłek można wcierać palcem lub pacynką (jak aplikator do cieni do powiek) w utwardzony kolor wykonując delikatne, koliste ruchy. Uważajcie, żeby nie wciskać zbyt mocno bo klejąca warstwa może się zetrzeć i zostaną nam „dziurki”.

- Czasem niektóre kolory hybryd po zbyt długim trzymaniu w lampie nie wytwarzają takiej mocnej warstwy dyspersyjnej – w razie problemów z wcieraniem pyłku można poeksperymentować z czasem utwardzania i nieco go skrócić.

- Po wtarciu pyłku nadmiar drobinek strzepujemy pędzelkiem lub szczoteczką i nakładamy top. Zawsze jednak trochę brokatu zostaje na pędzelku topcoatu, dlatego pamiętajmy o oczyszczeniu go o kartkę, wacik bezpyłowy lub matę.

Nie nosisz hybryd? Na klasyczny lakier też się da nałożyć efekt syrenki!

Czy można nałożyć efekt syrenki na zwykły lakier?

Jak najbardziej! Po pomalowaniu paznokci kolorem należy odczekać, aż lakier przestanie być mokry, ale wciąż nie wyschnięty w pełni – tak, aby nie zrobić palcem wgnieceń, ale żeby pyłek się przyczepił. Tutaj trzeba wyczucia i doświadczenia, jednak jestem przekonana że po paru próbach każdy wyłapie odpowiedni moment. Czasem lakier wysycha na tyle szybko, że warto spróbować nakładać pyłek na każdy z paznokci z osobna i dopiero potem malować kolejny paznokieć.




Efekt syrenki wtarty w warstwę dyspersyjną kontra sugar effect, czyli pyłek nasypany na mokry top


2. SUGAR EFFEKT, PIXEL EFFECT

Posypujemy pyłkiem mokry topcoat, po czym utwardzamy w lampie. Nadmiar drobinek strzepujemy i gotowę. Tworzy się błyszcząca, szorstwa warstwa przypominająca cukrową posypkę (stąd nazwa sugar effect).
Pixel effect to nowy termin wprowadzony przez Indigo i odnosi się do ich nowych pyłków z większymi drobinkami.
W przypadku klasycznych lakierów to zdobienie jest banalnie proste – wystarczy nałożyć top, posypać pyłkiem i odczekać, aż lakier wyschnie.


Najmodniejsza opcja to neonowy efekt syrenki – wypróbowaliście taką kombinację? 




Taki szorstki brokat może trochę się brudzić i ścierać – warto mieć to na uwadze. Trwałość zdobienia zależy od tego jakie ubrania nosicie i czym zajmujecie się na co dzień.





3. WZORY SUGAR EFFEKT

Wypukłe wzorki malowane gęstym żelem lub topcoatem. Po skończonym manicure (baza, kolor, top) przecieramy paznokcie cleanerem (pozbywamy się klejącej warstwy) i malujemy wzorki topem lub żelem z warstwą dyspersyjną. Sama używam do tego najczęściej białego „Sugar effect” od Indigo, ale jest bardzo dużo podobnych produktów innych firm. Przed utwardzeniem w lampie posypujemy mokry wzorek pyłkiem (efektem syrenki lub akrylem).



Takie zdobienie wygląda bardzo elegancko, wymaga jednak nieco wprawy w ręcznym malowaniu wzorów. Ja najczęściej maluję wzorek kwiatków, który widziałam u MrCandiipants. 

To chyba moje ulubione zdobienie z tego zestawienia :) 

4. BŁYSZCZĄCE KWIATKI

Brokat można zawsze dołożyć do jakiegoś wzorku, np. ozdobić nim środek ręcznie malowanych kwiatków. W przypadku hybryd nakładam pyłek pędzelkiem delikatnie wklepując go w warstwę dyspersyjną. Jeśli zaś chodzi o klasyczne lakiery to czasem mieszam pyłek z bezbarwnym lakierem przed nałożeniem. Bardzo podoba mi się taki dodatkowy, błyszczący akcent :)






 

Lubicie efekt syrenki? Jakich zdobień próbowaliście?

Świeca zapachowa Village Candle i waniliowe zdobienie paznokci

Świeca zapachowa Village Candle i waniliowe zdobienie paznokci



Inspiracje do wymyślania wzorów paznokci można znaleźć wszędzie! Dzisiaj pokażę Wam zdobienie z kwiatami wanilii, które przyszło mi do głowy… dzięki świecy zapachowej :)



Świecę zapachową Village Candle dostałam w prezencie na spotkaniu blogerek. Bardzo, bardzo się ucieszyłam, ponieważ uwielbiam pachnące świeczki i woski! Trafił mi się zapach „Creamy vanilla”. Ta kompozycja przypadła mi do gustu, ale nie ma co się dziwić – nie znam nikogo, kto nie polubiłby takiej słodko-waniliowej świecy! Zapach jest bardzo przyjemny, domowy, ale nie na tyle słodki, żebym dostała szału na punkcie lodów i czekolady (uff, bo wiecie, #dieta;)). Miałam już dużo świeczek waniliowych, to jedna z moich ulubionych kompozycji zapachowych, ale zazwyczaj narzekałam, na ich mało intensywny aromat – trzeba było je długo palić, żeby wypełnić całe pomieszczenie zapachem wanilli. Za to świeca Village Candle naprawdę daje radę – szybko zaczynam ją czuć. Ale zarazem nawet po kilkugodzinnym paleniu nie zaczyna męczyć ani przyprawiać o ból głowy, wszystko jest w sam raz.
Przeczytaj też: Spotkanie blogerek MAYbe Beauty oraz kosmetyczne nowości ze spotkania 



Świeca jest bardzo wydajna, palę ją kilka razy w tygodniu po parę godzin już od ponad miesiąca, a mimo to nie zużyłam nawet połowy wosku. Do tego w środku są dwa knoty, dzięki czemu świeca wypala się równomiernie, nie mam krzywych dołków tak jak to bywa w wypadku większości innych świec – super. Poza tym podoba mi się jej słoiczek z pokrywką, na pewno potem wykorzystam go do przechowywania jakichś drobiazgów. Tym bardziej, że knoty w ogóle nie kopcą i nawet teraz, po miesiącu słoiczek i nakrętka są czyste, super!

Przeczytaj też: Moje ulubione woski zapachowe 



Myślę, że taka świeca to świetny prezent np. na Dzień Matki. Ja swoją pierwszą świecę dostałam właśnie w prezencie, od teściowej. Zdaje sobie sprawę, że w wypadku wyboru zapachu trudno jest trafić w czyiś gust. Ale proponuję Wam postawić właśnie na opisywany tu zapach „Creamy Vanilla”, to bardzo uniwersalna kompozycja, która każdemu powinna się spodobać :)
Jeżeli jesteście z Trójmiasta lub okolic, to polecam Wam sklep „Galeria 55” w centrum handlowym Riviera. Oprócz świec Village Candle (w cenie 59/70/89 zł za odpowiednio małą/średnią/dużą) w ofercie są też produkty marek Colonial Candle, Goose Creek Candle, Price's i Bridgewater, a także mnóstwo ślicznych drobiazgów. Zobaczcie, jak tam ładnie!






Wanilia nie tylko wspaniale pachnie, ale ma też przepiękne kwiatki. Postanowiłam namalować je na paznokciach. Zaczęłam jednak od klasycznego rysunku na papierze, w celu przećwiczenia wzoru. Na papierze użyłam markerów i kredek, natomiast na paznokciu – farbek akrylowych. Jako bazowy kolor paznokci wybrałam stonowany szary Barielle „U-concrete-me” – uwielbiam ten lakier! Podoba mi się, jak chłodny szary podkreśla ciepły odcień kwiatów wanilii. Całość wyszła lekko i delikatnie, jestem zadowolona z tego wzoru :)

Przeczytaj też: Moje rysunki kwiatów – wyzwanie #project_plant




Jakie są Wasze ulubione świece zapachowe?


Colour Alike 625 „One I love” plus porównanie z 626

Colour Alike 625 „One I love” plus porównanie z 626




W poprzednim wpisie pokazywałam Wam niesamowity lakier Colour Alike 626 „All of me”, dzisiaj czas na jego brata bliźniaka. Numer 625 „One I love” jest równie fantastyczny!



625 i 626 to bliźniacze lakiery, różnią się jedynie kolorami płatków, natomiast pozostałe właściwości mają identyczne:
- Kolejna nijaka nazwa, dalej smuteczkuję, bo moim zdaniem najnowsze Colour Alike lakiery dużo tracą bez poprzednich zabawnych i pomysłowych imion :(
- Multichrome flejksy i drobny holograficzny pyłek w bezbarwnej bazie (znaczenie tych pojęć tłumaczyłam w poprzednim wpisie – klik).
- Drobinek jest dużo, jedna warstwa faje fajny efekt a zarazem lakier nie jest zbyt gęsty, ma odpowiednią konsystencję. Idealnie!
- Najładniej wygląda na czarnym lakierze – takie tło sprawia, że tęczowe flejksy wydobywają się na pierwszy plan. Ale na kolorowym tle też prezentuje się fajnie.



Na paznokciu palca serdecznego lakier nakładany gąbką, na pozostałych jedna warstwa 

Bezpośrednie promienie słońca podkreślają holograficzny pyłek przebłyskujący spomiędzy flejksów. Piękne! 

Efekt multichrome płatków „flejksów” w 625 „One I love” jest równie piękny i intensywny, jak w 626. Jeśli chodzi o kolor, to oba lakiery są swoimi przeciwieństwami:
625 – na pierwszym planie są ciepłe barwy złota, pomarańczu, różu, a nawet jasnej zieleni. W tle przbija się fiolet, ciemniejsza zieleń i czasem turkus.
626 – to przede wszystkim chłodne odcienie niebieskiego, turkus i fiolet. Na brzegach przebija się różowy, zielony i nieco pomarańczowego złota.


Porównajcie te kolory - jak w negatywie! Po lewej 625 "One I love", po prawej 626 "All of me"
 
 
A tutaj zrobiłam pionowy gradient z obu lakierów na tle w kolorze fuksji. Bez gąbeczki, tylko pędzelkiem od lakieru, a nie widać zupełnie granicy między drobinkami - tak super mienią się te lakiery :) Tutorial i efekt na żywo w video powyżej 

Który lakier podoba Wam się bardziej – 625 czy 626? Ja nie potrafię wybrać, oba są przepiękne!

Colour alike 626 "All of me" - niesamowity lakier z flejksami multichrome

Colour alike 626 "All of me" - niesamowity lakier z flejksami multichrome



Tęsknie za starszymi nazwami lakierów Colour Alike. Kiedyś były wow, wow i znacząco podnosiły atrakcyjność każdej kolekcji. A te tutaj są tak nudne i nijakie, że równie dobrze mógłby pozostać sam numerek, meh. Jednak lakier, który pokazuję dzisiaj jest tak epicki, że wybaczam mu tą kijową nazwę.



Colour alike nr 626 „All of me” to przezroczysta baza z mnóstwem multichromowych flejksów i drobnym holograficznym pyłkiem. Drobinek jest na tyle dużo, że już jedna warstwa tworzy fantastyczny efekt. Nie trzeba nic łowić pędzelkiem, bo lakier jest gęsto wypakowany, a zarazem ma przyjemną konsystencję, dobrze się nakładana, a drobinki można równomiernie rozłożyć na paznokciu.

Słowniczek lakieromaniaczki:
Multichrome – wykończenie lakieru, którego odcień zmienia się w zależności od kąta padania światła, jak np. na pancerzyku żuczka albo rozlanej plamie benzyny. Multichrom odnosi się do efektu w którym widać wiele różnych kolorów. Natomiast gdy obserwujemy tylko dwa odcienie to taki lakier nazywamy duochromem.
Flejksy – drobinki o strukturze płatków (flakie)
Holo, holograficzny – odbija światło tworząc efekt tęczy

Przeczytaj też: „Wszystko o holograficznych lakierach do paznokci




Efekt multichrome jest tutaj niesamowicie intensywny, widać pełną tęczę kolorów! Na pierwszy plan wysuwają się chłodne barwy – fiolet, niebieski, turkus, zieleń. Ale pod odpowiednim kontem można złapać nieco różu i złota.

Zdjęcia w słońcu - zwróćcie uwagę na te śliczne holograficzne iskierki! 

Efekt multichrome najlepiej prezentuje się na czarnym tle. Często niektóre lakiery i pyłki pokazują swoją moc tylko po nałożeniu na czarną bazę, a na innym tle wyglądają mniej wyraźnie. Niektóre tylko są na tyle napigmentowane, że nawet bez czarnej bazy dają radę.
Od razu napiszę, że te flejksy Colour Alike pokazują pełnię efektu multichrome na każdym tle! Ale najbardziej podobają mi się na czerni, ponieważ podkreśla to, jak są niesamowicie kolorowe. Tak mi się wydaje, że inne tło odwraca uwagę od mieniących się płatków, choć te cały czas są absolutnie zjawiskowe.
Przeczytaj też: Najlepszy czarny lakier do paznokci

Na zielonym tle też jest moc! Tutaj Revlon Perfumerie "Lime Basil"



Na paznokciu palca serdecznego lakier nakładany gąbką, na pozostałych jedna warstwa 

W kolekcji Colour Alike jest jeszcze drugi, podobny lakier do pary, ale ten pokażę w następnym wpisie wraz z porównaniem. Zazwyczaj wolę opisać wszystkie lakiery z danej serii w jednym poście, ale te wyglądają epicko i uznałam, że zasługują na osobne artykuły.
Jak Wam się ten lakier podoba? Muszę przyznać, że jestem nim absolutnie zachwycona i bardzo się cieszę, że go kupiłam!

Copyright © 2016 Cienistość.pl , Blogger